Zniosę że John kupuje w Rzymie kosmiczną broń za grube talary by użyć jej tylko do jednej potyczki po czym porzucić.
Zniosę gildię bezdomnych bo to nawiązanie do średniowiecza i w dodatku bardzo prawdopodobne - cygańscy żebracy obecnie są kontrolowani przez ich mafię.
Ale wyjaśnijcie - jakim cudem ta cała organizacja może istnieć, skoro można wyznaczyć kontrakt na zabójcę, który wykonał kontrakt? Karać nóż a nie rękę która nim kierowała?
Przecież to wtrąca wszystkich zabójców organizacji w niekończącą się otchłań zemsty, kary, polowania, długu i zobowiązań. I co z tego że John zabił kogoś ważnego z Camorry? Bo żaden zabójca nigdy nie zabił nikogo ważnego z Triady, Dranghetty itd?
Gdyby tak to wszystko funkcjonowało, każdy zabójca bałby się działać, bo jemu samemu groziłby kontrakt. Kontrakt za kontrakt, zabójstwo za zabójstwo. I w końcu nie byłoby komu kupować w hotelu Continental garniturów z podszewką bo nie pozostałby ani jeden żywy cyngiel - każdy polowałby na każdego