... z widza! Jeżeli pierwsza część potrafiła nas pozytywnie zaskoczyć i, pomimo pozornie ogranego schematu, była przekonująca, o tyle kontynuacja jest zjadaniem własnego ogona. Sekwencje strzelanin nużą i nabierają farsowego, żeby nie powiedzieć - groteskowego - klimatu, a śmiertelna powaga, z jaką toczy się akcja, skłania widza do śmiechu połączonego z uśmiechem zażenowania. Oby Keanu Reeves nie stał się wraz z upływem lat drugim Stevenem Seagalem, bo zaczyna się niebezpiecznie zbliżać do jego poziomu zarówno jeśli chodzi o jakość gry, jak i dobór scenariuszy.