Niektórzy starają się tłumaczyć, jak świetnym filmem był "Joker 2", analizując każdy szczegół, szukając głębszych znaczeń i złożonych symboli. Ale nikt jeszcze nie wpadł na najbardziej oczywisty wniosek, który film stawia jak na tacy!
Rozwiązanie problemów psychicznych? G*ałty!
W końcu mamy to na ekranie:
1. Arthur coraz bardziej utożsamia się z Jokerem.
2. Strażnicy go g*ałcą w łazience.
3. Arthur zaczyna żałować swoich przestępstw i zachowuje się jak normalny obywatel!
Czyli, drodzy widzowie, zamiast głębokich terapii, zamiast prób zrozumienia chaosu w głowie Jokera, wystarczyło go porządnie wyr*chać! Batman zmarnował lata na pościgi, walki i próby rehabilitacji. Gdyby tylko wiedział, że jeden solidny g*ałt w łazience załatwiłby sprawę, Gotham mogło być spokojniejsze znacznie wcześniej!
Wniosek z tej lekcji? Wszyscy jesteśmy świadkami, jak film przepisuje nam nową, rewolucyjną metodę rozwiązywania problemów psychicznych!
*wpis ma na celu wyśmianie tych wszystkich nadinterpretacji
A on nie zmienił się z powrotem w Artura, po tym jak policjanci zabili tego więźnia co śpiewał na cześć Jokera ? Bo jak policjanci wrzucili Jokera do celi , to pomimo wszystko się śmiał jeszcze , ale mina mu zrzedła jak usłyszał, ze ci policjanci zabili tego „fana- więźnia” Jokera , który nie chciał przestać śpiewać piosenki o nim . Czyli tak jakby dotarło do Artura, że jego postać Jokera może mieć wpływ niebezpośredni na „niewinnych” (w odczuciu Artura) ludzi . I to nim wstrząsnęło chyba bardziej, niż domniemany „g*alt” na nim , co i tak nie było jakąś super nowym problem w jego ujowym życiu
No i to są właśnie te wszystkie nadinterpretacje. Bo jakoś w 1 części (i pewnie przez 2 kolejne lata) przez Arthura cierpieli niewinni i żadnej zmiany u niego nie było. Nawet powiem więcej, każde przykre wydarzenie w życiu Arthura w 1 części powodowało, że stawał się coraz bardziej Jokerem. A tu jakoś przykre wydarzenia spowodowały odwrotny skutek niż w 1 części.
W 1 części nie było g*ałtu - stawał się coraz bardziej Jokerem, w 2 części był g*ałt - przestał nim być. Ludzie nie zrozumieli przekazu filmu, a to przecież takie oczywiste ;P
Nie nazwałabym tego nadinterpretacją. Chyba już prościej nie dało się pokazać tej sceny, że chodziło o tego zamordowanego przez służbę więzienną .
A teraz moją interpretacją lub też i NAD (to nie matura z polskiego i tu nie ma prawidłowego klucza odpowiedzi xd ) jest tutaj porostu posiadanie władzy . Joker w 1 zabił, bo tamci się z niego śmiali i mieli nad nim władzę - to zabił i miał nad nimi władzę . Służba więzienna zawsze chciała zaznaczyć swoją władzę, ale jak Artur był uległy na początku, to nawet go lubili na swój sposób. Ale jak zamieniał się w Jokera i zagrażał „władzy” to go potraktowali jak potraktowali . Może Artur to zrozumiał . Ale oczywiście to jeden z aspektów poruszony w filmie . Problem bardziej złożony
Tylko np. to dlaczego strażnicy to zrobili można zdecydowanie łatwiej wytłumaczyć niż szukać teorii z "zagrożeniem władzy"
Arthur przejechał się po strażnikach w publicznej telewizji -> wkurzyli się -> za karę go upokorzyli
Najprostszy powód na świecie