Z tym filmem jest zupełnie jak z tym klockiem w Warszawie, znaczna większość zastanawia się po ch*j to w ogóle powstało. Ale jak już powstało i się temu przyjrzeli z bliska, to zamiast rozwiać swoje wątpliwości, powstały nowe zdwojone z dodatkową nutką niechęci i zgorszenia… i tak to też w obu przypadkach możemy spotkać na swojej drodze ludzi jedynie i słusznie oświeconych, którzy za jakąkolwiek krytykę, nawet uzasadnioną i konstruktywną mogą usłyszeć, że się nie znają, są za młodzi, niedojrzali lub niedostrzegają prawdziwego przekazu i jego piękna. Śmiech przez łzy. Osobiście jednak mam duży dylemat, bo od długiego czasu nie mogę się zdecydować co z tych dwóch szmir było/jest większym g*wnem.