Ogólnie to z mojej perspektywy, osoby która jest fanką pierwszej części, od początku nie byłam za tworzeniem drugiej części, ale twierdzę, że ten film to wielki strzał w kolano. Sceny śpiewane, osobiście uważam, że taka ich ilość była nie potrzebna. Totalnie nie trzymał w napięciu, w porównaniu do swojego poprzednika, na którym szkoda było odwrócić wzrok, żeby nie ominąć, żadnej sceny, a tutaj myślę, że nawet gdyby odwrócić go na paręnaście minut, nie zmieniło by to za wiele. Jeżeli chodzi o postać Harley Quinn, uważam, że została spłycona i kiedy ktoś nie ma pojęcia kim jest ta postać, to oglądając ten film, nie ma żadnej głębszej informacji na jej temat, poza tym, że okazuje się mitomanką. Jeżeli chodzi natomiast o postać Jokera, nie mam się do czego doczepić, Phoenix jest świetny w tej roli i się w niej nie zgubił, zarówno w pierwszej jak i w tej części. Brakowało mi też tego brudnego vibe'u, który był bardzo odczuwalny w pierwszej części.
Podsumowując, nie spodziewałam się niczego dobrego, ale na pewno czegoś lepszego niż to!