Teraz nie wiem, czy Todd Philips tworząc film "Joker" z 2019 roku, miał moment przebłysku geniuszu, czy też po prostu schrzanił totalnie wszystko tworząc kontynuację. Scenariusz, Wykonanie i Pomysłowość (a raczej jej brak), to niektóre czynniki przyczyniające się do tego, że film po prostu jest klapą. Moim zdaniem zdecydowanie na plus do tego filmu zapisują się kostiumy, charakteryzacja i ujęcia kamery (szczególnie początkowo)...ale na tym się kończy. Lady Gaga, tak jak przeczuwano - po prostu nie trafiona decyzja. Musical - totalnie nietrafiona kompozycja z tego typem dramatu, szczególnie jeżeli mówimy o kontynuacji pierwszej części, która była genialnym połączeniem dramatu psychologicznego z elementami dreszczowca. W musicalu śpiew ma za zadanie ukazanie uczuć bohatera bądź danej sytuacji akcji (przynajmniej według mnie). W tym filmie jedyne co zauważyłem w tych śpiewach to...NIC. Nie rozumiem po co reżyser umieścił elementy musicalu, gdyż były one totalnie zbędne. Z filmu, który był moim zdaniem istnym arcydziełem ostatnich lat (2019), zrobił on historie Artura Flecka, o której przez drugi film (2024) ludzie zapomną, bądź nie, wspominając jak to ona została źle kontynuowana. Ostatnia scena pokazała, że prawdziwy Joker, który dopiero co się ujawni, czychał cały czas w Arkham. A Artur...Był Arturem, CO NAWET SAM PRZYZNAŁ W FOLIE A DUEX! Zatem proszę wybaczyć, Joaquin Phoenix odegrał fenomenalną nie do przebicia postać Artura Flecka, ale najlepszym Jokerem pozostanie Ledger i przez długi czas to się nie zmieni. A Todd strzelił sobie w kolano. Film typowo dla fanów DC i Jokera...i to jest okej, w porządku, ale na sukces, szans brak, a szkoda, bo potencjał był.