Bardzo czekałem na ten film, bo wg. mnie wybitnie dobrej części pierwszej. Wielkie nadzieje związane z dzisiejszą wizytą w kinie i...... gorzej już się chyba nie dało tego zepsuć. Bardzo rzadko podczas seansu mam myśli o wyjściu z kina przed końcem a tutaj było ich sporo. Dlaczego oni zamienili świetny dramat psychologiczny w badziewny musical! Najgorsze co mogli wybrać. Film oceniam słabe 2/10 i tylko dlatego bo grał J.Phoenix inaczej było by chyba -1. Nawet on nie dał rady uratować tak spapranego scenariusza i koncepcji filmu. Zresztą aktorsko jest bez zarzutu. Problem to śpiewanie co 10 minut i nudna fabuła. Jeżeli komuś podobała się bardzo część pierwsza i liczył tak jak ja na podobny typ kina, to OMIJAĆ TEN FILM SZEROKIM ŁUKIEM.