Ciekawe, kto w ostatniej scenie przyszedł na widzenie z Arthurem. Czy to mogła być Lee?
Czy dobrze zrozumiałem, czy ten który zabił Jokera będzie tym "własciwym" złoczyńcą, który przejmie po nim schedę i pseudonim? Widać na drugim planie jak nożem robi sobie "usmiech" podcinając policzki. Odebrałem to tak, że film opowiedział historię człowieka który stał się fundamentem dla prawdziwego psychopaty noszącego imie Joker, którego zobaczymy może w kolejnym filmie, jeśli powstanie.
Tak to było pokazane ;) ale nie wie czy po stękaniu po drugiej części trzecia powstanie. Widzowie zrobili focha, a z tym ciężko jest.
Ja w pierwszej chwili też średnio zadowolony byłem. Jeszcze przed premierą jak zobaczyłem, ze będzie to musical i występuje tam Gaga to tym bardziej mnie zniechęciło bo bałem się, że film będzie kręcony pod "gwiazdę" a nie pod ciekawą fabułę wynikającą ze scenariusza. Ale poszedłem do kina, skupiłem się na treści. Przemyślałem ją jak i zakończenie i jestem usatysfakcjonowany. Zdecydowanie chciałbym aby powstał kolejny film obrazujący postać z II planu. Bo te 2 filmy, które do tej pory dostaliśmy osobiście uważam, że są bardzo ciekawym wstępem.
Dokładnie to samo pomyślałem. Jeśli poszliby w tę stronę, to powinni zrobić kolejna część, albo wyraźniej dać do zrozumienia, że drugi Joker, to ten znany z walk z Batmanem. Już wcześniej były najazdy kamery na tamtego więźnia i myślałem, że to będzie jakaś ważna postać. Jednak samo zakończenie mnie mocno rozczarowało.
No właśnie taka mnie od razu myśl naszła, że to co zobaczyliśmy w dwóch filmach o Jokerze to historia tego, który stał się inspiracją dla Jokera, którego znamy już z potyczek z Batmanem. Zatem mam nadzieję, że ta scena na II planie z wycinaniem sobie uśmiechu na policzkach to cicha zapowiedź kolejnego filmu. Jeśli tak faktycznie jest to dość zaskakująca i ciekawa perspektywa. No nic, trzeba czekać. :)