5,3 50 tys. ocen
5,3 10 1 49806
5,3 62 krytyków
Joker: Folie à Deux
powrót do forum filmu Joker: Folie à Deux

Zakończenie

ocenił(a) film na 8

Czy też uważacie, że Arthur Fleck posłużył jako inspiracja dla tego obłąkanego więźnia na końcu (wcześniej kamera pokazywała go jako wpatrzonego i zafascynowanego Arthurem) i to on w konsekwencji został Jokerem, którego znamy? Joker Todda Phillipsa był jedynie ideą, której Fleck nie uniósł. Bardziej charyzmatyczny był ten więzień, który w akcie szaleństwa na drugim planie poszerza sobie uśmiech. Fleck go zawiódł i ostatecznie to on został Jokerem, który następnie sterroryzował Gotham. Wypowiedziany żart zdradza jego oblicze i plany.

ocenił(a) film na 2
cold_dog

Tak, si, natyrliś. Tak właśnie było. Co niestety tego gniota nie ratuje w żaden sposób.

ocenił(a) film na 5
cold_dog

No chyba nie da się inaczej tego zinterpretować. Żeby jeszcze nie pozostawić żadnych wątpliwości to dodali wycinanie sobie uśmiechu, chociaż mogło się obejść bez tego.

Czyli wg tego filmu genezą Jokera, jednego z najbardziej znanych złoczyńców w historii jest obejrzenie jakiegoś gościa w TV, zostanie fanatykiem, a gdy się okazuje, że ten celebryta z telewizji to tak naprawdę upośledzony głupek, a nie "głos ludu", to się obraża i postanawia tego celebrytę wykończyć.

Jakoś nie dziwię się, że ludzie wolą historię z 1 części, gdzie genezą jest to, że społeczeństwo i przykre wydarzenia doprowadziły Jokera do szaleństwa.

ocenił(a) film na 8
HesusHernandezMartinez

Mi się wydaje, że "Joker" w ogóle nie pokazuje genezy kogokolwiek. Phillips stara się trzymać film na fundamentach totalnie oddalonych od komiksów, a komiksy są tylko pretekstem, tłem. Lepiej w ogóle nie interpretować Jokera z perspektywy bycia origin story złoczyńcy z historii o Batmanie, bo to prawdę mówiąc nie ma najmniejszego sensu. Phillips najwidoczniej wykorzystuje ,,Jokera" jako ikonę, symbol, nie zaś pełnoprawną postać.

Asvers

No ale przeczy temu ostatnia scena,która mocno nawiązuje do tego właściwego Jokera.

ocenił(a) film na 5
Asvers

A wg mnie w 1 części zrobili właśnie bardzo dobrą robotę z tym origin story.

Joker nie ma w większości utworów sprecyzowanej genezy, więc można było szaleć. A jak miał jakąś historię napisaną jak np. w "The Killing Joke" to film dobrze to powiązał. W komiksie było, że "jeden dzień może doprowadzić człowieka do szaleństwa". Film to rozwinął na kilka dni/lat, ale koncept, że negatywne wydarzenia mogą mieć na to wpływ pozostał ten sam. Do tego łączyli, co chwilę wątki Jokera z życiem i ludnością w Gotham i powiązali to nawet z rodziną Wayne'ów i śmiercią rodziców Batmana.

ocenił(a) film na 7
HesusHernandezMartinez

Można również uznać, że działanie Phillipsa było celowe, aby zawrzeć w filmie więcej przyciągających uwagę fanów DC smaczków (easter eggów). Joker to po protu film skupiający się na kwestiach psychologiczno-społecznych. Ba, nawet ten wycinający sobie "uśmiech" następca Arthura jest ewidentnie, wręcz uderzającym nas w twarz, nawiązaniem do Jokera Nolana, i to tyle.

HesusHernandezMartinez

Arthur nigdy nie był materiałem na gangstera.

ocenił(a) film na 8
cold_dog

Też do takich wniosków doszliśmy ,Artur tylko wykreował sobie postać Jokera ,chciał być nim ,mieć jego pewność siebie ale był tak naprawdę tylko zwykłym Arturem.Gaga też jako postać była potrzebna bo ona go trzymała przy życiu i dawała mu nadzieję, ale kochała nie jego ,a jego kreacje -Jokera, więc na koniec ,gdy powiedział, że to jego fantazja ,a nie on odsunęła się od niego(tak samo scena zbliżenia gdy kazała mu się pomalować ,żeby coś poczuć).A mężczyzna który go zabił miejmy nadzieję będzie prawdziwym Jokerem z krwi i kości i postać Artura to ciekawy pomysł na początek prawdziwego Jokera i w końcu wiemy jak powstał uśmiech Jokera :)

ocenił(a) film na 9
cold_dog

Oczywiście, że tak. To jak i jakieś tysiąc innych alegorii, ale ludzie są tak tępi, że nic nie kumają.

Stachu_18

Obrażając innych to napwno pokazujesz swoją wyższość intelektualną. Oświeć mnie i ukaż to arcydzieło dla takiego tępaka jak ja. Sam uważam, że jedynka była conajwyżej dobrym filmem. Dwójka jest gorsza. Dlaczego? Bo to filmy jednego aktora bez Joaquina to jedynka byłaby miernym filmem. Druga część kolejny raz pokazuje żeTodd Phillips nie jest wybitnym reżyserem

ocenił(a) film na 9
cold_dog

Super interpretacja. Czym dłużej jednak myślę o tej scenie tym większe mam wrażenie, że jest to scena symboliczna, w której osobowość Jokera (przedstawiona jako współosadzony) zabija osobowość Arthura i przejmuje kontrolę.

ocenił(a) film na 9
cold_dog

Tak się wtrącę między wierszami - kto wg Was przyszedł odwiedzić Arthura?

wokulska

Nikt, to była podpucha.

ocenił(a) film na 2
wokulska

Batman.

ocenił(a) film na 1
cold_dog

Po co się w ogóle zastanawiać nad czymkolwiek związanym z tym filmem. To zlepek luźno powiązanych scen stworzonych bez większego zamysłu. Podejrzewam, że gdyby filologom wmówić, że ot patrzcie znalazłem wiersze zaginione Herberta, które w rzeczywistości napisałby zwykły 15 latek, któremu polecono używać trudnych słów znalezionych w wikipedii, to gdyby filologowie uwierzyli, głowiliby się i analizowali jakie to wielkie przesłanie chciał zawrzeć mistrz, podczas gdy w rzeczywistości to, co czytają, to grafomania bez większego ładu i składu. Tak was widzę. Reżyser zrobił sobie ze wszystkich bekę, a wy się zastanawiacie nad jakimiś niuansami.

ocenił(a) film na 6
cold_dog

Jestem świeżo po seansie i też się właśnie zastanawiałam: czy ten więzień, który zamordował Arthura, nie "przefasonował" sobie twarzy? I ten jego śmiech. Może to on został "prawdziwym" Jokerem, do jakiego przywykliśmy w filmach DC?

Odetchnęłam z ulgą, że nie jestem sama w tych przypuszczeniach.

ocenił(a) film na 7
Bibaniu

Myślę, że jest to pokazane explicite, choć w nieostrej części kadru. Dla mnie świetne zakończenie - realizm jedynki został jeszcze spotęgowany. W życiu raczej nie zdarzają się historie, jaką stawał się "Joker". Np. w słabiej udokumentowanych momentach historii często łączy się kilka biografii w jedną opowieść o bohaterze. Tak i tutaj tragiczna historia Artura kończy się prozaicznie, a wykreowany przez niego imidż zostanie zawłaszczony przez psychola, który stanie się baronem przestępczego podziemia. Jednocześnie rozwiązuje się nieścisłość wiekowa bohaterów. Na oko 50-letni Joker ma być za paręnaście lat przeciwnikiem 40 lat młodszego Batmana?

cold_dog

Miałem dokładnie takie same przemyślenia po seansie. Arthur był zagubionym, pozbawionym miłości człowiekiem, którego "maniakalny" śmiech był reakcją na stresowe sytuacje. Dla tego młodego więźnia był bez wątpienia ogromną inspiracją.

ocenił(a) film na 8
cold_dog

Już po pierwszej części można było dojść do wniosku, że Arthur nie jest prawdziwym Jokerem bo rodziców Bruce'a zabija ktoś zupełnie inny w masce klauna.
Jeśli trzymamy się kanonu to współwięzień Arthura był właśnie tą osobą.

ocenił(a) film na 7
cold_dog

Ten więzień to osoba uczestnicząca w zamieszkach w części pierwszej. Ten idący za rodziną Waynów po wyjściu z kina. Przecież uniwersum DC zawsze przekonywało że rodziców Batmana zamordował Joker. Już oglądając pierwszego Jokera coś mi nie pasowało. I oglądając drugiego Jokera podczas gdy Arthur zmiękł na przemowie końcowej plus odrzucenie uczuć przez Harley wiedziałem że to nie jest TEN JOKER.

ocenił(a) film na 3
cold_dog

On posłużył jako inspiracja dla połowy miasta, która protestowała przed sądem poprzebierana za Jokera. Jeżeli to akurat współwięzień ma być Tym Jokerem, to wystarczyło na końcu poprzedniej części filmu dokleić ostatnie 5 minut tego gniota, a nie marnować nam 2 godziny z życia, na kiepską muzykę i zwykłe brednie. Pierwsza część pokazywała genezę tworzenia psychopaty ze zwykłego straumatyzowanego w dzieciństwie człowieka, czego zapalnikiem były zbiry, przywołujące tę traumę. W drugiej części przekonują nas, że to nie żaden psychopata, a lekko zaburzony, kochający muzykę i ludzi człowiek, który stał się właściwie zupełnie normalny po kolejnej traumie, czyli po gwałcie przeprowadzonym na nim przez strażników. Jedna część wyklucza drugą. Ten film to dno, scenariuszowe, muzyczne i logiczne. Najgorsze, że jest po prostu potwornie NUDNY.

ocenił(a) film na 1
cold_dog

rozdmucham wasze wątpliwości, oto słowa piosenki, osatniej jaką śpiewa Jocker:
"Niech synek piękny
Zajmie miejsce me
Zostawię syna
W moim ziemskim raju
A łaski mu udzieli
Dobry Bóg"