Boże...Ten film powinni oglądać początkujący twórcy kina, na lekcji o temacie "Jak nie kręcić komedii".
1. Gagi wyjęte żywcem z młodzieżowych komedii sytuacyjnych, czyli pierd, beeek, kura, gwałt.
2. Boże, to są aktorzy? Czy nieoheblowane deski?
3.Scenariusz? Jaki, kurde, scenariusz, ha ha?
4.Humor? Nawet komedie Aarona Saltzera i Jasona Friedberga są mnie żałosne.
1/10-
Monolit,
Każdy może, prawda krytykować ale...
Ad.1 - bohaterowie są młodzi a gagi autentyczne zaś na potrzeby filmu nieco ubarwione (kino naśladuje)
Ad.2 - aktorzy są rewelacyjni, grają na kacu więc są autentyczni
Ad.3 - scenariusz wygląda na pisany wspólnie przez tych, którzy przezyli odjechany wieczór kawalerski
Ad.4 - humor ok; co do Friedberga i Saltzera to nie lubię parodii ale w sumie dzięki za sugestię, obejrzę żeby wiedzieć z czego się nie śmiejesz :)