Pierwszy raz wyrażam swój pogląd odnośnie filmu tutaj. Do tej pory tylko czytałem wypowiedzi. I przyznam szczerze, przeważnie Wasze głosy kierowały mną, co obejrzeć. Tym razem się zawiodłem. Nie rozumiem, w którym momencie ten film aż tak śmieszył. Obejrzałem, bo po prostu chciałem obejrzeć. Ale nie ma w nim żadnej rewelacji. Czasami miałem wrażenie, że w niektórych scenach zamiast usłyszeć dialogi aktorów, do moich uszu dotrze głos reżysera - "kamera-akcja". Tak dosłownie można było odczytać ich zachowanie, jakby tylko czekali na te słowa.
Minęły czasy dobrych komedii. Z wypiekami na twarzy oglądało się w latach szkolnych "Lody na patyku", "Porky's". Do w miarę udanych można zaliczyć pierwszą część "American Pie" Następne części to raczej nieumiejętne powielanie pierwowzoru. To samo można powiedzieć o "Van Wilder". A może ja nie potrafię się śmiać? Zapewniam was, że potrafię :)
Myślę, że Ci, co nie obejrzeli tego filmu, raczej nic nie stracą.
Kompletnie się z Tobą nie zgadzam, a film polecam wszystkim ktorzy go jeszcze nie widzieli. Jasne, że nie moge Ci zarzucic braku poczucia humoru, bo kazdy ma inny, ale to moim zdaniem to jest wlasnie komedia ktora W KONCU jest godna obejrzenia i cale szczescie nie ma zadnego schemtu komedii romantycznej, bo tego juz na rynku za duzo.
Ja np nie rozumiem jak mogly cie nie smieszyc niektore momenty;p
Oczywiście, że masz prawo się nie zgodzić. Też niemało obejrzałem, ale jednak zdania nie zmienię. Film zrobiony dosłownie na "sztywno". Moja żona była cała roześmiana, mnie natomiast kręcone niejako na siłę "śmieszne"sceny prawie mnie nie poruszyły. Może kogoś wybitnie śmieszy facet ze ściągniętymi majtkami z tyłka, albo wygląd apartamentu hotelowego po ekscesach, których tylko można się domyślać. Bo przyznam szczerze, wolałbym zobaczyć ich imprezowanie, niż później dochodzenie do tego, co w trakcie tej imprezy każdy robił. Ot, gusta i guściki jak piszesz. O tym niby się nie rozmawia, ale pewne rzeczy warto wyjaśnić.
Do łez śmiałem się przy "Głupi i głupszy". To tutaj nie rzuciło na kolana.
Słaby film, bazujący w dodatku na znanych i oklepanych motywach (min. ze "Stary, gdzie moja bryka?"). Bohaterowie szablonowi i (szczególnie w wypadku Alana Garnera) irytujący. Wydaje mi się, że takie kino raduje tylko osoby, które mało w życiu widziały... filmów, rzecz jasna. Nie piszę tego, żeby wyszydzać, tylko najzwyczajniej w świecie nie znajduję innego wytłumaczenia.
Hangover wypadł sporo poniżej moich oczekiwań.
Hm... napisałaś/eś to w taki sposób jakbys chciał brzmiec jak ekspert. A za przeproszeniem głupoty piepszych. Oczywiscie nie podwazam Twojej opinii, ale "Wydaje mi się, że takie kino raduje tylko osoby, które mało w życiu widziały... filmów, rzecz jasna. Nie piszę tego, żeby wyszydzać, tylko najzwyczajniej w świecie nie znajduję innego wytłumaczenia"?
Po pierwsze siedze w świecie kina bardzo długo, a wytłumaczeń na Twoje wywody jest więcej niż jedno, na dodatek są sensowne. Chociażby "gust" , nie wiem czy słyszales o takim pojęciu, ale każdy ma swój własny:>
Stary i oklepany motyw to komedie romantyczne, które kończą się slubem a punktem kulminacynym jest kłótnia. Najwidoczniej masz większa wiedze na temat komedii, bo oprócz wymienionego przez Ciebie filmu nie widziałam innego o takim motywie. Są? Poprosze tytuły, chętnie obejrze:]
też się zastanawiam na czym polega fenomen tego filmu. Moim zdaniem można sobie go obejrzeć w jakiś zimowy wieczór, ale żeby był tak rewelacyjny jak się o nim mówi? Nie, zdecydowanie nie. I nie jestem wcale pewna czy to kwestia poczucia humoru. Moja przyjaciółka powiedziała, że jest genialny, ja że średni, a śmiejemy się z tych samych rzeczy już od wielu lat.
No cóż, ja sama arcydiełem bym tego nie nazwała. Może użyła tego stwierdzenia po porównaniu tego filmu z innymi komediami. Dla mnie to jedna z lepszych i właśnie na podłożu humoru.
Bardzo się zdziwiłem, widząc temat założony przez Ciebie. Czytałem mnóstwo peanów na cześć tego filmu, oceny na portalach filmowych (na Filmwebie są niemal zawsze zawyżone) były bardzo dobre - oczekiwałem więc świetnej rozrywki o niezbyt oryginalnym scenariuszu (dajcie spokój - paru facetów spuszczonych ze smyczy na wieczór kawalerski do Las Vegas...).
A tu niemiła niespodzianka. Przeważająca część utworu to niezbyt zabawne dialogi, humor raczej prymitywny (czego zapowiedź już była na początku - "ubiór" Alana).
Podsumowując - marko22, Lorgan, mam identyczne odczucia po "The Hangover" jak wy. Wyceniłem go na 5/10 ze względu na jakość wykonania (scenografia), ale komedia to dość miałka. Ot, można obejrzeć, choć doprawdy niewiele się traci, nie oglądając.
Takim ludziom jak ty zawsze coś nie pasuje:/,chodzi tylko o to żeby się uśmiać a prymitywny humor nadaje się do tego w 100%
Też napisze swój pierwszy post na tym forum.Przed obejrzeniem filmu miałem 2 odmienne zdania znajomcych.Pierwsze to że super a drugie że przeciętny żeby nie powiedzieć słaby.No to sobie obejrzałem i niestety ta druga opinia jest według mnie trafna.Przeciętny jak dla mnie chociaż były śieszne momenty.Ogólnie mało ambitny ale nie żałuje że obejrzałem.Moja ocena filmu to -poniżej oczekiwań.
Zgadzam się,film jest przeciętny,by nie powiedzieć kiepski...W moim przypadku uśmiech na twarzy zagościł ledwie kilka razy.Pozdrawiam i nie polecam tego filmu.
To, że Tobie się podoba wszystko, co na tacy podadzą, to nie znaczy, że ma się każdemu podobać. Więc uszanuj kolego zdanie innych. Jak na razie krytykujesz, samemu nie ustosunkowując się do fabuły, a ta jest cienka jak wiosną lód na rzece. Może Cię śmieszy nawet kiwanie palcem - mnie nie.
Oglądałeś Idiokrację? Pamiętasz może jaki film w kinie tam puszczali? Przez cały film była pokazana dupa, a cała sala kinowa się zaśmiewała do łez. Ludzie zaśmiewali się z pierdów i brzydkich słów. Jak czytam takie komentarze jak Twój, to jestem co raz bliżej stwierdzenia, że Idiokracja to nie tylko komedia, a realna wizja przyszłości.
Prymitywny humor jest dobry dla prymitywów. Skoro taki humor Ci najbardziej odpowiada to... cóż, sam sobie dopisz resztę tego zdania.
Zamiast robić z siebie geniusza pogodz sie z faktem, ze ludzie maja rozne poczucie humoru. I tak jak z gustami- nie powinno sie o nich dyskutowac. Jak dla mnie Anglicy maja prymitywne poczucie humoru, to znaczy, ze sa ulomami? W tym momecie to chyba wlasnie Ty wychodzisz na idiote. Poza tym nie masz prawa do oceny ludzi tylko na podstawie tego co lubia, tym bardziej, ze przy tym obrazasz.
Według mojej opinii film jest bardzo dobry, taką ocenę też mu dałam. Co prawda motyw 'dnia po imprezie' jest dość popularny, jednakże całokształt bardzo mi się podobał. Wiele momentów mnie śmieszyło, nie tak jak w innych dzisiejszych komediach. Może i jest to jedna z tych głupich amerykańskich produkcji, aczkolwiek mi się podobał. Może nie wybitne, ale dobre aktorstwo, pasująca muzyka i wspaniałe zdjęcia czynią ten film wartym obejrzenia.
Jak dla mnie bardzo przyzwoita komedia. Może nie jestem jakimś specem od filmów, ale ta komedia na wieczór z przyjaciółmi jest jak znalazł.
No dokładnie. Nie rzuca na kolana. Zastanawia mnie dlaczego ma tak wysoką notę i dlaczego tak dużo ludzi go zachwala?? Może to nie kwestia gustu tylko wieku? Jeśli tak to jestem za stary na takie filmy ;)
5/10 to tyle w tym temacie.
PS ale Tyson wymiata;)
PS2 Zastanawiam się czy gdybym ten film po pijaku oglądał czy śmieszyłby bardziej??:>
Mi film bardzo się podobał. I wydaje mi się że humor nie bazował tylko na prymitywnych motywach (choć takich było dużo) ale cała fabuła to był jeden wielki teatr absurdu, to było, co mnie najbardziej rozwaliło w tym filmie (więc nie dupa, a raczej tygrys, jeśli o mnie chodzi :-) ). No i pomysłu nie można twórcom odmówić. Generalnie film zasługuje na 6/10 za samo wykonanie, scenografię, scenariusz - ja dodałem 3 punkty z wdzięczności za dwie godziny uśmiechu na mojej twarzy.