Do amerykańskich komedii podchodzę w sposób raczej sceptyczny. Większość dzisiejszych dokonań na tym polu jest - żeby nie napisać brutalniej - żenująca. Wszystkie ostatnio popularne "hity" wywodzące się z rodziny "American Pie" bazują na takich samych ogranych chwytach: mielizna scenariuszowa podparta idiotycznymi zachowaniami bohaterów "wydurniających" się i opowiadających wulgarne dowcipy, najlepiej doprawione pieprznym humorem, na temat genitaliów (jeżeli przyjąć, że producenci idą za potrzebami widzów, to rysuje się nam niezły obraz społeczeństwa amerykańskiego). Z tym większą obawą zasiadłem do oglądania "Kac Vegas". Przygotowany na najgorsze w sumie pozytywnie się rozczarowałem i może właśnie dlatego seans uważam za całkiem udany.
Czwórka przyjaciół udaje na wieczór kawalerski do Vegas. W tamtejszym luksusowym hotelu wznoszą toast za zdrowie przyszłego małżonka by później... wszystkim urwał się film. Budzą się w zdemolowanym pokoju, w którym to zmuszeni będą odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań: dlaczego jeden z nich nie ma przedniego zęba, czyje dziecko płacze na łóżku, co w łazience robi tygrys, i przede wszystkim, gdzie się zawieruszył przyszły pan mody? Od tego momentu dla bohaterów rozpoczyna się iście detektywistyczna przygoda. W swoich poszukiwaniach nad "zgubionym" wieczorem skonfrontowani zostaną na całą plejadę najróżniejszych indywiduów: od policjantów i gangsterów poprzez erotyczne tancerki, a na samym Mike "bestią" Tysonem skończywszy. Przeżyją groteskowe przygody, które przyczynią się do odkrycia prawdy o ich samych.
Dużo sytuacyjnego humoru, któremu na szczęście bliżej do komedii z lat 80-tych niż do wulgarnych dowcipów zawartych w filmach pokroju "Sposób na blondynkę". Co jest jednak najistotniejsze w tego typu produkcjach to to, aby oglądało się je szybko i przyjemnie, tak by po skończonym seansie pozostał dobry nastrój na resztę dnia. Z tego zadania "Kac Vegas" wywiązuje się wyśmienicie. Wprawdzie film żadną rewelacją nie jest, ale jak to mówią: w krainie ślepców, jednooki jest królem.