Chyba bardziej się uśmiałem na "narzeczony mimo woli". Lubię komedie które są lekko porąbane, ale jakoś ta mi średnio leżała. Trochę za dużo przegięć. Rozdawania pierścionków w Auschwitz, parę scen... Nie wiem. Ale pomysł z pewnością niezły. Ale czegoś filmowi brakowało. A może już wyrosłem po prostu z takich pogiętych produkcji :)