Obejrzałam, bez efektów 3D, więc na ten temat się nie wypowiem. Natomiast jeśli chodzi o tej wątpliwej jakości dzieło: z sugerowanym nam wszystkim pierwowzorem, czyli filmem "Kac Vegas", "Kac Wawa" ma tylko wspólny tytuł. To duży plus. Natomiast ogólny zarys historii: widz ma wrażenie, że to wszystko już gdzieś było, już się widziało, już słyszało te "odgrzewane" dowcipy. Jest kilka scen, które mnie rozbawiły, głównie dzięki mimice i wygłupom Szyca, scena chat'u Sandry z Miśkiem też jest zaskakująco śmieszna dla mnie, poza tym scenarzysta powinien chyba jednak wrócić do szkoły. Większość scen to żenada. Za tych kilka uśmiechów daję 3, ale po takiej śmietance aktorskiej spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Ocenę pozostawiam każdemu z osobna.