Skoro od rana słyszę, że już nawet z powodu tego fimu, który jest aż tak zły, chcą pozwać do sądu recenzenta, to pomyślałem - dobra, pójdę i zobaczę chociaż o co chodzi z tym kacem.
Poszedłem.
Od razu podkreślę, ze film jest kiepski. Ciężko nawet nazwać to coś filmem. Ale, że z natury jestem przekorny - przez cały (dłuuuuuużący się) seans, starałem się wychwycić pozytywy.
Tak więc pierwszą rzeczą cieszącą oko jest scenografia - śródmieście nocną porą jest miłe dla oka, podobnie jak wnętrza lokacji, w których rozgrwała się akcja(?). Estetyczne lokale naznaczone piętnem luksusu, podkreślające pozycję materialną bohaterów mogły stać się przyczynkiem do poprowadzenia wydarzeń w sposób dla widza zrozumiały. Niestety tak się nie stało. Chaotyczne sceny nie prowadzące zupełnie do nikąd, tak jakby twórcy nie mieli zupełnie pomysłu na poprowadzenie fabuły. Ciężko jest mi teraz naet naszkicować sobie ogólny zarys akcji - jej przyczynę i sens. Takiego chyba w ogóle nie ma. Kolejne sceny sprawowały jedynie rolę pretekstu do rozbawienia widza dialogami, któe opierały się głównie na szkielecie jakiegoś starego wyświechtanego dowcipu + k****a, p***a, dupa, sranie.
Mnie akurat bawią polskie przekleństwa - lubię ich ciężar i melodię, dlatego zaliczę to do plusów tej produkcji.
Nie rozumiem natomiast ogólnopolskiej nagonki na kreacje aktorskie w Kac Wawa - według mnie - bardzo udane. Szczególnie role męskie, bo Gąsiorowskiej nie da się strawić za żadne skarby. Fakt, ze postaci mało sympatyczne i raczej płaskie, ale ja akurat mam tego pecha, że rozumiem zamysł ogólnej koncepcji tej produkcji. Wiem, ze to pastiż, że miało być wyśmianie, obśmianie - ja to widziałem. Dlatego trochę inaczej patrzę na całość. Szkoda, ze dopiero ostatnia scena (ckliwe wyznanie Szyca), tak mocno podkreśla tor odbioru filmu.
Napisałbym więcej, ale filmweb wariuje i już drugi raz to piszę...
Oceniając film (nie stracony potencjał): 3/10
Konstruktywnie napisana recenzja - i to się chwali. Pozdrawiam. p.s pojechałeś po bandzie avatarem:)
Dodam jeszcze, że film jako komedia - zawodzi. Jest nie śmieszny... chociaż mógł być - miał potencjał. Gdyby utalentowani scenarzyści wzięli materiał w obroty, to można byłoby wykrzesać mięsiste gagi, zapadające w pamięć... to wszystko gdzieś tam drzemie - szkoda.
Dosłownie raz się uśmiechnąłęm -jak ślązak był na Agnieszce i zadzwonił dzwonek. Trochę za mało jak na komedię.
Tyle, że jego "składna" polszczyzna dość jasno sugerowała, że lepiej by i tak nie było.
no... po takiej wypowiedzi w Pyt. Na Śniadnie to nie wiem czy ktoś jeszcze w ogóle z tym Panem będzie chciał pracować...
"Jego scenariusz to był zajebisty, tam gdzie jest 60 proc. jego roboty to jest wypas... "
(btw. to 40 proc. musiało być takim gniotem, że się nawet do Kac Wawa nie nadawało? )
tylko mu producenci namieszali...
wróżę mu udaną przyszłość w branży... klasyczna postawa ziomka co napisał pierwszy w życiu scenariusz, do kitu wyszło i teraz się stawia i zachowuje jak gimnazjalista z wariującymi hormonami...
Coraz bardziej podejrzewam że człowiek który na film webie walczył o ocenę Kac Wawy to Piotr Czaja. Ta sama składnia, ta sama nerwowość.
Mam dla ciebie złą wiadomość: Sajmołowiczowi dokładnie o to chodziło, żeby ludzi zaciekawić tą całą aferą z pozywaniem do sądu na pójście do kina
To nie kwestia odkrywczości. Po prostu dałeś sie zmanipulować. Nie powinieneś dawać sie tak podpuszczać
lol - głupcze. Przecież to była oczywista prowokacja ze strony producentów. Co nie zmienia faktu, że warto być na bieżąco, nawet z shitowymi produkcjami.
Prisss wybacz, ale nie rozumiem takiego postępowania i chyba zgadzam się jednak z mooorasem. Myśląc w ten sposób, żaden film nigdy nie poniósłby klęski frekwencyjno-finansowej, a ten film chyba powinien. "Warto być na bieżąco nawet z shitowy,i produkcjami"????? NAPRAWDĘ tak uważasz? To powiedz mi, jeśli zamówiłeś truflę czekoladową, a kelner przynosi Ci coś co wygląda jak kupa, pachnie jak kupa i sam kelner mówi Ci: wie pan co, trufla czekoladowa słabo się sprzedaje, więc przynieśliśmy panu kupę, proszę po prostu nie nastawiać się ma truflę tylko na kupę to nie będzie pan rozczarowany. To naprawdę dobra kupa jak na kupę." To naprawdę MUSISZ spróbować, żeby móc później skwitować "tak, to jednak była kupa, nawet niezła jak na kupę" i pójdziesz ochoczo uregulować rachunek??? No chyba nie, po to natura dała nam inne zmysły i narzędzia badawcze (oprócz smaku w wypadku-dań restauracyjnych, oprócz wzroku - w przypadku filmografii) żebyśmy mogli wyciągać należyte wnioski jeszcze ZANIM popełnimy błąd. Mówią że najlepiej uczy się na własnych błędach, ale to nie jest do końca prawda. Jakoś nie widziałam żeby ktokolwiek skakał pod pociąg, żeby na własnym przykładzie nauczyć się, że to boli.
Przesadzasz z przykładami.
Ja jestem zdania, ze aby wiedzieć co jest dobre, trzeba najpierw poznać to co jest złe. Specjalnie dla Ciebie, nadmienię, że chodzi o kinematografię.
W przeciwieństwie do 90% hejterów z tego forum, ja przynajmniej zobaczyłem ten film i w pewnych aspektach będę go bronił.
Strasznie denerwuje mnie ślepa nagonka.
No dobra, masz troche racji. Mi też sie wydaje, że część tych hejterów nawet nie widziała tego filmu. Tym bardziej, że zdarzało się, że cała masa filmów była ocenianych przed oficjalnymi premierami. Mimo wszystko twoje pójście do kina pomnożone razy nawet marne 100 tysięcy jest nagrodą dla twórców filmu i daje im to jasny przekaz, żeby w dalszym ciągu kręcić takie filmy
No i tu się kłania konstruktywna krytyka -sygnał dla nich, zeby się poprawili w przyszłości. W Kac wawa widać chęć pójścia inną ścieżką. Nie jest to tysięczna kopia "Tylko mnie kochaj", czy innych tego typu komedii romantycznych.
Jestem za rzetelnym wskazywaniem błędów a nie tylko besztaniem ludzi, którym się chciało coś zrobić, ale im nie wyszło.
Fakt, że na stworzenie Kac wawy poszły też publiczne pieniądze i to mnie bulwersuje, ale jeżeli ludzie tego filmu nie zobaczą i nie skrytykują to nauka pójdzie w las. Skończy się populistycznym banem na polskie komedie, na które jest w polsce zapotrzebowanie.
Bez widowni nie ma kina, więc niech wszystkie cwaniaki, ściągające filmy z neta siedzą w ogóle z mordą skuloną pod biurkiem.
Nieprawda. Kolesiom ani odrobinę nie zależy na tym, żeby film się komukolwiek spodobał, tylko żeby zapłacili za bilet (to że ktoś wyjdzie w połowie seansu to już ich nie obchodzi, ważne że zapłacił). To nie znaczy, że mamy w ogóle nie oglądać tych filmów. Prędzej czy później trafią do telewizji, wtedy też można se obejrzeć. Raczej na pewno ja tak zrobie, bo też mnie ciekawi jak wygląda "najgorszy polski film wszechczasów"
wcale nie - przykład jest nielogiczny. nie ma odniesienia do kinematografii w ogóle.
Trzeba oglądać gnioty, żeby wiedzieć co jest dobre. Znać różnice i umieć je wychwytywać.
Ale oczywiście będziesz klaskał jak tresowana małpa, każdemu kto będzie w kontrze do mnie.
"Trzeba oglądać gnioty". A Słowacki wielkim poetom był!
Właśnie to TWOJE zdanie. Ja uważam, że mam ograniczony czas, nie tylko prywatnymi zajęciami czy pracą, mam czas ograniczony przede wszystkim długością życia. Wychodzę z założenia, że skoro kiedyś umrę to oszczędzę sobie czasu na oglądanie szmir, bujanie się z ludźmi, których nie znoszę, oddawanie się rozrywkom, które mnie nudzą. Taką mam zasadę, ale rozumiem że ktoś może lubić masochistyczne podejście do życia i robić to wszystko co go męczy i czego nie lubi. Ale jednak część ludzi uważa tak jak ja i dlatego powstają recenzje, gwiazdki, dlatego istnieją krytycy filmowi, krytycy sztuki, architektury, jazda testowa samochodem. Nie podoba mi się to że narzucasz do czego mamy się ograniczać. Dlaczego "próbujemy wszystkiego co złe , żeby wiedzieć co jest dobre" tylko w kinematografii? Czemu nie spróbujesz rzeczonej kupy, a nóż widelec będzie wyjebista (skąd masz wiedzieć skoro nie próbowałeś?), dlaczego nie wybudujesz sobie beznadziejnego domu, dlaczego nie poślesz dziecka do szkoły która ma słabą opinię, dlaczego nie kupisz samochodu który źle wypadł w testach? No dlaczego?
Dlatego, że człowiek jest jednostką społeczną, mowa ewoluowała u tylko po to by lepiej ostrzegać się przed niebezpieczeństwami. Nieważne czy chodzi o przekazywanie sobie informacji ważnych pt." dziecko nie baw się brzytwą, bo się skaleczysz"; "dziecko nie baw się ogniem, bo się poparzysz" czy mniej ważnych jak: "słuchaj archigen, nie idź na kac wawa, bo się wyrzygasz w połowie".
"Trzeba oglądać gnioty, żeby wiedzieć co jest dobre. Znać różnice i umieć je wychwytywać."
Oglądać sobie można (nie trzeba). Płacić już nie. Można też oglądać dobre kino i też będzie się wiedziało co jest złe (vide filmoznawcy którzy oglądają głownie klasyki, szmir nie mają w programie, dlaczego? Powinni cały pierwszy rok studiów albo do licencjata katować ich Szycem i spółką. "Widzicie dzieci? To były przykłady złych filmów").
strasznie się z tobą rozmawia, imputujesz, generalizujesz, konfabulujesz. Skoro umrzesz, to po co tracisz czas (pewnie więcej niż na samym seansie) na forum filmu Kac wawa? Jesteś hipokrytą.
Nie odpowiadam na argumenty ad personam. Jak wyprodukujesz coś merytorycznego to się do tego ustosunkuję.
Sponsoruj dalej panu S. samochody - gratuluje ci.
Przez takich ludzi jak ty, biznes jakim jest produkcja filmów zawsze będzie dochodowy. No bo, przecież trzeba się przekonać czy film jest zły. Za rok, wyjdzie kolejna kupa twórców kac wawa, i znowu pójdziesz do kina, aby sprwadzić to na własnej skórze.
Tu napisałem inny przykład może do ciebie trafi: http://www.filmweb.pl/film/Kac+Wawa-2012-629035/discussion/Jedynka+bez+ogl%C4%85 dania.+Dlaczego,1868453
archigen,
Twoim zdaniem żeby ocenić film nie trzeba go oglądać ? o_O
Przykład o kupie jest bardzo obrazowy ale za przeproszeniem z dupy i nie mający najmniejszego związku z tematem rozmowy.
Żeby ocenić jakikolwiek film, wydać o nim swoją opinie musisz go obejrzeć zamiast klepać zdania zasłyszane u innych.
Odpowiadając na Twoje pytanie szczerze: to nie. Uważam, że nie powinno się oceniać filmów których się nie widziało. I nigdy tak nie robię. Dla Kac Wawy zrobiłam niechlubny wyjątek - nie tylko na podstawie traileru, ale dlatego, że producenci badziewia powinni się ogarnąć. Nie dlatego, ze nie lubię badziewia, bo nikt mnie siłą do kina nie zaciąga, ale dlatego że NIE MAM ALTERNATYWY w postaci czegoś lepszego niż te ich wymiociny. Niech sobie kręcą badziewia, ale niech wiedzą, że lud jest nieobliczalny i muszą staranniej selekcjonować scenariusze, bo nie każdy się zwróci. Może niech co ósmą produkcję zainwestują w coś ambitnego. Jeżeli jest w ogóle coś na obronę KW to fakt, że zbiera cięgi (ode mnie też) za CAŁOKSZTAŁT KUPOPAPKI jaką nam wciskają regularnie chyba od czasów "Vinci" (nie mogę sobie przypomnieć późniejszej komedii, która nie wprawiłaby mnie w zażenowanie) a nie za to czym jest, bo pewnie KW nie jest ani lepsze, ani gorsze od pozostałego chłamu.
Nie rozumiem dlaczego zarzucasz mojemu porównaniu ze jest z dupy. Czytałeś niektóre pochlebne recenzje tu na filmwebie, albo tłumaczenia pana Piotra Czai, który był popełnił ten scenariusz??? Że "jak na polską komedię" to jest śmieszne, że "mało ambitne, ale takie miało być"? Naprawdę nie widzisz analogi z nienastawianiem się na truflę???? Owszem jest jedna rzecz, która nie odpowiada mojemu porównaniu: w przykładzie zamawiam truflę i jestem zaskoczona kupą., w prawdziwym życiu jest gorzej: trufli nie ma nawet w menu!! Możesz zamówić Kupę Integracyjną, Kac Kupę albo różne inne nieśmieszne kupy i wprost mówi Ci się że tylko tego jesteś godzien.
aha, byłabym zapomniała. Bo nam się temat dyskusji nieco rozmył. Swoim komentarzem zmieniasz podmiot rozmowy. Nie rozmawiamy tu o ocenie filmu i czy można oceniać film jak się go nie widziało. Rozmawiamy tutaj o tym czy na podstawie recenzji/opinii znajomych/krytyków itp. możemy zdecydować, że nie idziemy i nie płacimy za produkt. tak jak na podstawie zapachu i wyglądu nie próbujemy nieświeżego mięsa. Ja po prostu uważam że mam prawo zaufać p.Raczkowi i omijać szerokim łukiem kino.
Całkiem ok - tzn- nie jest mocno nachalne. Efekt nastawiony jest na budowanie głębi a nie na wyskakujące na widza przeszkadzajki.
Ale właśnie te "wyskakujące przeszkadzajki" są najlepsze. Efekt głębi uzyskasz mając TV 3D i włączysz tryb konwersji 2d na 3d na każdym filmie czy zdjęciu. Więc żadna rewelacja zobaczyć głębię 3d w kinie.
Oczywiście, że żadna rewelacja - ale jest ok -tak jak napisałem wcześniej. Nie powiedziałem też, że tych "przeszkadzajek" nie ma w ogóle. Są, tylko ogół efektów 3d NASTAWIONY jest na ukazanie głębi. Według mnie, oczywiście - bo zaraz się znajdą specjaliści wyprowadzający nie z błędu.
A cycki w 3d się trzęsły? Bo według tego co powiedział sam reżyser - zrobiłem ten film bo chciałem zobaczyć jak się trzęsą cycki w 3d
Raz się fajnie zatrzęsły, w narkotycznej wizji Szyca na początku. W niedalekiej przyszłości, filmy porno w 3D będą robiły furorę.
Pierwsza konstruktywna wypowiedź na temat filmu. Mam nadzieję jednakże iż sprawi ,że więcej ludzi już do kina nie pójdzie na to tylko dla tego ,że narósł wokół tego czegoś pewien skandal. Jedynie klapa finansowa tego wytworu może przynieść jakiś pozytywny efekt dla polskiej kinematografii.
"Skoro od rana słyszę, że już nawet z powodu tego fimu, który jest aż tak zły, chcą pozwać do sądu recenzenta, to pomyślałem - dobra, pójdę i zobaczę chociaż o co chodzi z tym kacem."
Czyli cel osiągnięty ; )
Dokładnie.
W kapitalizmie poparcie dla danej firmy/produktu wyraża się portfelem. Wyznaję zasadę, że jak nie podoba mi się polityka/produkt danej firmy, nigdy nie daję na niego nawet złamanego grosza. Klapy finansowe dają firmom najbardziej w kość, więc następnym razem taka Syrena Movies dwa razy się zastanowi, zanim wypuści kolejnego gniota.
Dlatego, choć doceniam fakt, że Priss chciał coś ocenić na własną rękę, zamiast ślepo wierzyć masie, moim zdaniem nie powinien on dopuścić do sytuacji, w której udziela twórcom tego "dzieła" jakiegokolwiek wsparcia finansowego.
... cel osiągnięty, właśnie !
Nick PRISS (w avatarze ma tę wynaturzoną szmatę, która pogrzebała swą córkę w Sosnowcu pod gruzem - swoja drogą to cudowny pomysł na avatara) smaruje "miękką" recenzję po czym dodaje :
"Trzeba oglądać gnioty, żeby wiedzieć co jest dobre. Znać różnice i umieć je wychwytywać"
.... tak, TRZEBA wyjąć 30 PLN z portfela, kupić bilet w 3D i dorzucić pacykarzom (czyli twórcom) do jachtu, willi i auta :)
SAMOJŁOWICZ bezczelnie wpuszcza was w maliny.
Żadnego pozwu nie będzie. To tylko jego tani chwyt marketingowy, żeby znowu nagonić frajerów do kin.
http://www.emetro.pl/emetro/1,85652,11330845,Pozew_za_kaca_lepszy_niz_praca.html
"Olgierd Rudek, prawnik, redaktor naczelny "Lege Artis" :
Moim zdaniem żadnego pozwu nie będzie - mówi. - Teoretycznie krytyka można pozwać za niepochlebną recenzję, ale ja reprezentując kogoś w takiej sprawie bałbym się, że zostanę wyśmiany.
Od tego jest krytyk, żeby krytykować.
Czy jeśli napisze pochlebną recenzję, którą zachęci ludzi do pójścia do kina, powinien wystawić producentowi fakturę i żądać procenta od sprzedaży biletów ? - pyta"
Pamiętajcie. Samojłowicz nagania was do kin i robi szum medialny. Nic więcej.
Chmara brudasów na Filmwebie próbuje ostatkiem sił wam wmówić, że Polak musi pójść na to gówno do kina.
Tu chodzi o kasę, o nic więcej.
Nie podkupili żadnego dziennikarza, więc zostają im tylko nicki na Filmwebie gdaczące teksty typu :
"film ma potencjał, nie za bardzo to wyszło, ale ujdzie"