Skoro od rana słyszę, że już nawet z powodu tego fimu, który jest aż tak zły, chcą pozwać do sądu recenzenta, to pomyślałem - dobra, pójdę i zobaczę chociaż o co chodzi z tym kacem.
Poszedłem.
Od razu podkreślę, ze film jest kiepski. Ciężko nawet nazwać to coś filmem. Ale, że z natury jestem przekorny - przez cały (dłuuuuuużący się) seans, starałem się wychwycić pozytywy.
Tak więc pierwszą rzeczą cieszącą oko jest scenografia - śródmieście nocną porą jest miłe dla oka, podobnie jak wnętrza lokacji, w których rozgrwała się akcja(?). Estetyczne lokale naznaczone piętnem luksusu, podkreślające pozycję materialną bohaterów mogły stać się przyczynkiem do poprowadzenia wydarzeń w sposób dla widza zrozumiały. Niestety tak się nie stało. Chaotyczne sceny nie prowadzące zupełnie do nikąd, tak jakby twórcy nie mieli zupełnie pomysłu na poprowadzenie fabuły. Ciężko jest mi teraz naet naszkicować sobie ogólny zarys akcji - jej przyczynę i sens. Takiego chyba w ogóle nie ma. Kolejne sceny sprawowały jedynie rolę pretekstu do rozbawienia widza dialogami, któe opierały się głównie na szkielecie jakiegoś starego wyświechtanego dowcipu + k****a, p***a, dupa, sranie.
Mnie akurat bawią polskie przekleństwa - lubię ich ciężar i melodię, dlatego zaliczę to do plusów tej produkcji.
Nie rozumiem natomiast ogólnopolskiej nagonki na kreacje aktorskie w Kac Wawa - według mnie - bardzo udane. Szczególnie role męskie, bo Gąsiorowskiej nie da się strawić za żadne skarby. Fakt, ze postaci mało sympatyczne i raczej płaskie, ale ja akurat mam tego pecha, że rozumiem zamysł ogólnej koncepcji tej produkcji. Wiem, ze to pastiż, że miało być wyśmianie, obśmianie - ja to widziałem. Dlatego trochę inaczej patrzę na całość. Szkoda, ze dopiero ostatnia scena (ckliwe wyznanie Szyca), tak mocno podkreśla tor odbioru filmu.
Napisałbym więcej, ale filmweb wariuje i już drugi raz to piszę...
Oceniając film (nie stracony potencjał): 3/10
Hype? Gdzie masz hype? Widzisz ocenę końcową? "Od razu podkreślę, ze film jest kiepski. Ciężko nawet nazwać to coś filmem." Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem, a nie co trzecie słowo.
na fw jestem od 2005 roku, ale to nie jest istotne.
Smutne mamy czasy, skoro czyiś gust i kompetencje oceniamy na podstawie daty zalogowania na portalu filmowym.
Każdy produkt można reklamować. Dlaczego tam nie jest z filmami? Urząd ochrony praw konsumenta powinien się tym zająć. Powinno się wprowadzić przepis, że jak ktoś wyjdzie z kina po 15 minutach seansu będzie miał prawo do zwrotu pieniędzy za bilet.
Ja również Panie "prisss" uważam że się Pan myli pisząc że trzeba iść na szmirę żeby mieć porównanie.Gdyby tak było to wszyscy,którzy wolą dobre filmy musieli chodzić na takie szmiry jak "Kac Wawa" żeby się przekonać że faktycznie to szmira.Żeby tego uniknąć ktoś wymyślił to forum.Ja zanim pójdę do kina sprawdzam co tu o nim piszą.Jak widzę że jest pełno pozytywnych wypowiedzi osób,które są na forum od wczoraj to daję sobie spokój.Na filmie "Kac Wawa" byłem,niestety.Nawet nie chce go wspominać.Często wymienianym argumentem tutaj jest że wiele osób nie było a sie wypowiada.A było by lżej jakby wszyscy poszli i to samo pisali?Myślę że jeszcze bardziej pojechali by po tym filmie.Mi się nie spodobał jak tylko o nim usłyszałem.Jak zobaczyłem tytuł,zwiastun,plakat,poczytałem o fabule.Ale co zobaczyłem w kinie nie równało się z przewidywaniem.Żałuję że poszedłem,ale najgorsze jest to że każdą kolejną Polska produkcję będę brał z nie dowierzaniem i ostrożnością.Że może nie pójdę na coś dobrego po obrzydziło mnie po tym filmie.Czemu można zrobić dobry dramat np."Dom zły", "W ciemności" czy "parę innych a nie można zrobić dobrej komedii?Boże kiedyś była "Seksmisja" czy "Miś"!!Nawet "Chłopaki nie płaczą" jest arcydziełem przy takim filmie jak "Kac Wawa".
teraz pozostała tylko tęsknota.
Czyli stwierdzasz, że lepiej robić filmy dobre niż złe -wow - powinieneś dostać jakiegoś Nobla, albo tytuł srebrnoustego.
A jak bym miał się opierać na opinii userów filmwebu, to bym daleko nie zajechał - ludzie ogólnie - to debile. Widać to na przykłądzie zbiorowego linczu na Kac Wawie.
Oceń mnie po avatarze
Oceń po dacie zalogowania na portalu
Oceń książkę po okładce
Oceń film po zwiastunie.
Wiem, że nie powinno się oceniać książek po okładce, ale kto dziś ma czas na czytanie książek? Wiesz jak to jest - istnieje coś takiego jak "pierwsze wrażenie". Nie zawsze mamy czas albo okazję, aby każdego poznawać dogłębnie a każdą pozycję wnikliwie analizować. Nasza ocena to wypadkowa wszytkich informacji i bodźców a także doświadczeń które odbieramy w trakcie życia. Tak niska ocena w rankingu filmwebu to nie ocena samego filmu ale wszystkiego co z nim związane. Wtórności pomysłów, ordynarnej próby wyłudzenia od widzów kasy za niepełnowartościowy produkt i generalnego obrzydzenia faktem pozwania do sądu kogoś kto raczył powiedzieć kolącą w oczy prawdę na temat tej "komedii". Ludzie mają tego dość i nie podoba im się, że ktoś chce ich orżnąć na kasę, więc w ten sposób protestują.
To ty cały czas twierdzisz że trzeba iść na tego gniota,tylko po to żeby się przekonać że to gniot.I że wszyscy powinni to zrobić,bo przecież nie można oceniać filmu nie oglądając go.Gdyby ludzie mogli przeczytać tylko twoja recenzję to by pomyśleli "kurcze,to nie jest taki zły film.fajnie klną,aktorzy dobrze grają,ciekawe Warszawskie lokacje.Pójdę,spędzę miły wieczór w kinie za jedyne 30 zł".
A to zdanie "Szkoda, ze dopiero ostatnia scena (ckliwe wyznanie Szyca), tak mocno podkreśla tor odbioru filmu"!! ??
Kurcze,chyba jeszcze raz pójdę do kina na ten film!
Pisałem o sobie i swoich motywacjach - nigdzie nie pisałem, że na film iść "trzeba". Oczywiście, że nie trzeba, ale jeśli się chce wypowiadać publicznie na temat danego filmu, to najmniej co można zrobić, to ten film zobaczyć - taka moja luźna myśl.