Jestem urzeczony filmem Kac Wawa, tak dobrej rodzimej produkcji nie widziałem od lat. Określanie tego dzieła jako komedia jest zdecydowanie krzywdzące, moim zdaniem bardziej pasuje termin komedia psychologiczna. Reżyser wplątał w wydarzenia mnóstwo tak mocnych i sugestywnych symboli czy odniesień do kultur i obyczajów społecznych, że po projekcji pozostałem wbity w fotel. Ostatnio takie wrażenia miałem chyba po filmie "Powrót" Zwiagincewa. Wielkie kino.