Na przykład na dzisiaj, na sobotę w Cinema City Arkadia w Wawie na jeden jedyny seans nikt nie zarezerwował miejsca. Kiedyś jak nie było kina rosyjskiego tylko sowieckie to takie seanse nazywały się wietrzeniem sali ;)
Patetycznie będzie ale i tak ci do pustego łba nie trafi:
Wiesz , pajacu że między innymi dlatego Polacy przelewali krew i ryzykowali represje, żeby mówić i pisać po Polsku ? Podkreślam po Polsku!! Jak nie rozumiesz albo to ignorujesz to wyp** w podskokach i zajmij się tym co umiesz najlepiej - czyli rozładowywaniem napięcia seksualnego.
No bo teraz nawet gdyby chciał iść na ten film to się wstydzi, wiec cześć pewnie czeka na DVD lub siec. Raz byłem na takim seansie produkcji ZSRR było 10 osób wraz ze mną i moim ojcem ale wtedy miałem 10 lat i lubiłem wojenne filmy :-) I tak szczerze mało pamiętam już ten film ale wolałbym iść na niego nawet na kilka seansów niż na kolejny raz na "Kac ..."
Pamiętam te czasy. Sowieci robili świetne filmy, ale nie wiedzieć czemu w naszych kinach zamiast puszczać to czym się mogli pochwalić woleli promować swoje propagandowe gnioty. Zupełnie inaczej niż to robili na zachodzie gdzie w kinach puszczano świetne sowieckie produkcje wojenne, przygodowe, dramaty i komedie. Powinni się szczycić filmami Tarkowskiego, Motyla, Michałkowa itp. a nie taką tandetą jaka zazwyczaj służyła do wietrzenia sal kinowych. Ja pamiętam tylko kilka sensów kina sowieckiego, które odniosły frekwencyjny sukces. Było tego trochę. Był nawet jeden prawdziwy przebój. Film "Białe słońce pustyni", który odniósł u nas olbrzymi sukces i stał się w Polsce nawet filmem kultowym :)