3,7 80 tys. ocen
3,7 10 1 79536
1,2 24 krytyków
Kac Wawa
powrót do forum filmu Kac Wawa

Słabizna 

użytkownik usunięty



Karty na stół: "Kac Wawa" to nieśmieszny, dziurawy i ordynarny półprodukt. Jego bohaterowie wydają się tak anonimowi jak wspomniani gimnazjaliści z YT 'a - zamiast ekspozycji i nakreślenia chociażby pobieżnego rysu charakterologicznego postaci, dostajemy komiksowe wstawki, które wyjaśniają, kto gdzie pracuje, skąd pochodzi i w jakiej relacji pozostaje z głównym protagonistą. To wstrętna , pozbawiona cech wyróżniających zgraja, której nie chce się kibicować, a co dopiero śmiać z niej lub ją oglądać. Przewijający się przez ekran imprezowicze, alfonsi, dealerzy i policjanci sto lat temu byliby "panami gospodarzami", podszczypującymi dziewczyny na wiejskich weselach - teraz są obwieszonymi złotem i wbitymi w drogie garnitury prostakami, używającymi życia w stolicy dzięki kartom kredytowym.



Trójwymiar wypada - o dziwo - całkiem przyzwoicie, ale niestety służy do tandetnych i efekciarskich popisów. Pistolety celują co chwilę w widzów, a pracownice agencji towarzyskich wypinają w stronę ekranu wciśnięte w lateks tyłki. Swoje IMAX-owe oblicze pokazuje tu również Warszawa. Kamera co chwilę omiata centrum oraz Pałac Kultury i Nauki, co budzi skojarzenia z legendarnym już spotem promującym miasto z okazji Euro 2012, z wyszczerzonym zboczeńcem i sportsmenką, uprawiającymi parkour na stołecznych ulicach.

"Kac Vegas", na którego nieoficjalny sequel pozuje film Karwowskiego, niosło myśl, że nawet najwięksi domatorzy mają w sobie libertyńską żyłkę. "Kac Wawa" zawiera nieco inną tezę: otóż my, Polacy, mimo, że lubimy wlać w siebie zbiornik retencyjny wódki i "skoczyć na bok", to tak naprawdę porządne i fajne z nas chłopaki, które wiedzą, że po nocnym szaleństwie priorytetem jest rodzina.

"Kac Wawa" razem z "1920 Bitwą Warszawską" tworzy "dylogię", w której w trójwymiarze otrzymujemy ekstrakt najgorszych cech polskiej mentalności. Jeśli film Hoffmana pokazywał rzeczywistość z punktu widzenia emerytów, polerujących wojenne odznaczenia i indoktrynowanych przez Radio Mar yja, to "Kac Wawa" zagląda do pustych czaszek dresów i młodych zarobasów, którzy sens życia odnaleźli w klipach z amerykańskim hip-hopem. Gdyby pewnego dnia w poszukiwaniu inteligentnych form życia nad Wisłą wylądowali kosmici i nieszczęśliwie trafili na seans tych dwóch dziełek, "wojnę światów" mielibyśmy jak w banku.