Fajnie jest zobaczyć nas kraj na przełomie ustrojów.
Kombinatorstwo to nasza natura.
Jeszcze te stroje.
Boże co za kiczowate ubrania i fryzury dziś patrząc na nie mam niezły ubaw.
Tak było tylko w wielkich miastach. Na prowincji w 1989 roku jeszcze pełną parą działały PGR-y, ludzie przychodzili do państwowych molochów na 8 godzin klepiąc przestarzałe telewizory, itp. Owszem, czuło się już, że to wszystko zaraz się rozleci, ale większość ludzi nie miała pojęcia w którą stronę to pójdzie i co będą porabiali za 2-3 lata.
A co do mody, to jej szczątki były jeszcze obecne pod koniec dekady lat 90. A to już prawie nasze czasy.
No i ten wszechobecny VHS (i dziki product placement Hitachi i Baltony). Dziś wierzyć się nie chce, że tak kiepski technicznie standard jak VHS mógł tak opanować świat.
"No i ten wszechobecny VHS (i dziki product placement Hitachi i Baltony). Dziś wierzyć się nie chce, że tak kiepski technicznie standard jak VHS mógł tak opanować świat." A technologia cyfrowa wypalania na płytę CD lub DVD jest lepszy od analogowego nośnika VHS? Raczej wątpię bo po paru latach dane z płyt szybko znikają i ciężko je uratować(choć bywa i tak że mogą to być płyty o krótkim żywocie po wypaleniu na płytę danych lub po intensywnym korzystaniu z płyt). Jak Japończycy coś wynajdą to następnym pokoleniom wierzyć by się nie chciało że tak kiepski standard jak DVD mógł opanować glob. Bez urazy ale ja tak uważam.
Tfu tam gdzie jest zdanie " A technologia cyfrowa wypalania na płytę CD lub DVD jest lepszy od analogowego nośnika VHS?" powinno być lepsza a nie lepszy. Za błąd przepraszam.
Miałem na myśli, że VHS był kiepski w porównaniu z innymi standardami, z którymi wtedy (lata 70. i 80.) konkurował. Konkurencją były systemy takie jak U-matic, Betamax, SVR, V-2000, Video 8.
W klimacie początku lat 90. polecam także film „Amok”. Jeśli chodzi o product placement, to trudno dziś ocenić, czy nie było go więcej (Ampex, Panasonic, Atari, Xerox). Po cichu liczyłem też, że w filmie zostanie lepiej pokazany biznes handlu filmami na VHS, który prowadził jeden z prywaciarzy (w tej roli Stefan Friedmann).