Czy każdy polski film musi mieć problem z dźwiękiem?

Dialogi momentami są całkowicie niezrozumiałe.

19
  • Mam to samo wrażenie. Dźwięk zawsze 'kuleje' w polskich filmach

  • Dokładnie. Albo aktorzy nie umieją mówić albo dźwiękowcy mają sprzęt z czajna. Porażka.

  • hah dokładnie to samo zdanie! muzyka i efekty: głośność 10, a dialogi: głośność 3, a czasami zastanawiałem się po jakiemu oni mówią bo nie potrafiłem ich zrozumieć.. o_O porażka, a już nie będę się doczepiał słabo grających aktorów, ujęć, akcji i ogólnie scenariusza.. Mogli nakręcić fajny film o polskich żołnierzach jak sobie radzili przez te 3 dni, a nie na siłę, bez pieniędzy próbować nagrywać sceny walk..
    dużo błędów, jak np z moździerzami, czy chociażby, było w tym filmie więcej Bułgarów czy tylko ich kapitan dowódca ? :D
    Można by tak wymieniać i wymieniać..

    • użytkownik usunięty

      Było ich więcej. Między innymi była scena, w której Bułgar ze wściekłością oddał serię w kierunku pozycji wroga, bo mimo, że walka ustała to napięcie było ogromne i żołnierze świadomi swojej marnej sytuacji oczekiwali kolejnego ataku w każdej chwili. Wykrzyczał parę słów w swoim języku, może wielu z was uznało to za polski niezrozumiały bełkot?

  • Ja tam wszystko zrozumiałem :P ale muza mnie wkurzała... te zawodzenia arabskiego żigolaka .... ble

  • Polacy przyzwyczajeni są do lektora, który pięknie i wyraźnie wszystko czyta, bez względu czy jest głośna akcja czy spokojne wyciszenie tła... W polskim filmie gdy lektora brak mamy wrażenie, że coś nie tak z dźwiękiem. W Karbali jeszcze w miarę było ok. Ale w innych polskich produkcjach jest z tym różnie. Pytanie czy tak jest tylko w polskich filmach czy przyzwyczajenie do lektora sprawia takie wrażenie.

    • Zazwyczaj oglądam filmy z napisami, z lektorem bardzo rzadko. Jeśli film jest po angielsku zerkam na napisy tylko wtedy, gdy czegoś nie zrozumiem, albo wypowiedź jest długa i szybka, przez co nie nadążam. Nie pamiętam w tej chwili przypadków, bym nie mógł czegoś zrozumieć, bo dźwięk jest źle nagrany lub aktor gada niewyraźnie (no, może z wyjątkiem Stallone i wczesnego Schwarzeneggera). Pewnie się zdarzały, ale na tyle rzadko, że nie potrafię ich sobie przypomnieć. W polskim kinie zdarzają się co chwila. Więc myślę, że to jednak polskie filmy.
      (Jeśli film jest w innym języku niż angielski, zwykle nic nie rozumiem, ale słyszę wyraznie).

  • Jeśli to nie wina techniki, to znaczy, że aktorzy chcą być tak "realni" jak w życiu, więc mówią niedbale pod nosem. Szkoda tylko, że zapomnieli, że w filmie chodzi o dialogi a nie tylko o obraz ! A niewielu widzów potrafi czytać z ruchu warg. Napisy powinni być obowiązkowe od obecnych filmów. Gdy oglądam filmy sprzed pół wieku, rozumiem wszystko. W dzisiejszych prawie nic.

  • Ten ma dodatkowo problem z obrazem, podczas nocnych batalistycznych scen... Rozumiem, trzeba oddac dynamizm i pomachac kamera, ale tutaj grubo przesadzili.

  • Leciał dzisiaj w TV. Aż wstyd przyznać, że oglądałem polski film z napisami. Istna tragedia. Nie wiem czy to wina naprawdę dźwięku czy może jednak dykcji? Momentami miałem wrażenie, że aktorzy po prostu nie potrafią poprawnie wymawiać słów po polsku. "Poruczniku, ofskaf FKOAEW FDK ACNDK?" , "TAK JEST!". No co to ma być?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: