Dobry i potrzebny film.

Gdy jakieś pól roku temu przeglądając portal filmowy, zobaczyłem zwiastun produkcji "Katyń. Ostatni świadek", zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Więc gdy dziś miał swoją premierę na Canal+ Film, skorzystałem z okazji i obejrzałem całość.

Czasy powojenne. Dziennikarz Stephen Underwood szuka dobrego tematu na nowy reportaż dla gazety, w której pracuje. Dowiaduje się o fali samobójstw wśród przebywających w Anglii polskich żołnierzy. Mimo oporu szefostwa postanawia przyjrzeć się bliżej tej sprawie i rozpoczyna dziennikarstwie śledztwo.

Reżyserem i współscenarzystą jest, urodzony w Wielkiej Brytanii, Piotr Szkopiak, jest to jego debiut fabularny. Film został nakręcony w konwencji thrillera, przez co jest dużo atrakcyjniejszy dla przeciętnego widza, szczególnie jeśli jest nim zagraniczny odbiorca, nie zaznajomiony z tematyką katyńską. Główny bohater razem z widzem, krok po kroku odkrywa kulisy zbrodni, dostarczając widzowi całkiem sporą dawkę wrażeń. Trzeba jednak dodać, że sam mord, jest jakby w tle, najważniejsze w filmie jest śledztwo Stephena i muszę przyznać, że bardzo mi się to spodobało, Jest dramat i są emocje. Ponieważ produkcja została nakręcona w przez Brytyjczyków, spodziewałem się, że będą próbowali przedstawić się w dość pozytywnym świetle. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że nic takiego nie miało miejsca. Oprócz Rosjan, których w filmie prawie nie ma, to Anglicy są czarnym charakterem w filmie. Jest więc to produkcja z gatunku tzw. "rozliczeniowych".

W filmie biorą też udział polscy aktorzy, Robert Więckiewicz, z duża rolą oraz Piotr Stramowski z epizodyczną. Więckiewicz jest jak zwykle świetny, mimo nieporadnej angielszczyzny.

Niestety w filmie widać braki budżetowe. To w zasadzie film telewizyjny, ale zrealizowany na wysokim poziomie, przy udziale dobrych angielskich aktorów (Michael Gambion w roli szefa gazety, jest jak zwykle, bardzo dobry). Wątek dziewczyny głównego bohatera (dość kiepsko zagranej), jest mocno nużący, mimo że stanowi istotny element historii. Po za tym nie wszystkie rozwiązania fabularne przypadły mi do gustu.

Mimo tych niedociągnięć film mnie silnie poruszył i oglądało mi się go lepiej niż słynny "Katyń" Andrzeja Wajdy. Jeśli ktoś nie zna tematu (np. jest z zagranicy), to jest film dla niego. Polski widz też nie będzie zawiedziony.

Na koniec ciekawa obserwacja na temat odbioru filmu w Polsce. Temat dla Polaków ważny, reżyser polskiego pochodzenia, duża produkcja z polskimi aktorami, a w polskich mediach i branży cisza, inaczej niż w przypadku brytyjskiego filmu o Dywizjonie 303. Zero promocji, brak recenzji (po za nielicznymi na dużych portalach typu Filmweb). W skrócie temat przemilczany. Ciekawe dlaczego ?

Ocena: 7/10

1

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: