Będzie się działo :)

Jak za komuny pokazy po sąsiadach

490
    • "[...] filmy antykoscielne to za komuny (gdyby byly kina) bylyby jak najbardziej legalne [...]"

      Łaskawco, wyobraź sobie że w czasach "późnej komuny" (czyli czasy gierkowskie i lata 80-te) niemal takiej propagandy nie było. Tzw. białe księgi cenzorskie zawierały zapisy ograniczające otwarte krytykowanie Kościoła. Nie przeszkadzało to istnieniu pionu IV (ochrona operacyjna kościołów i związków wyznaniowych).

      • W dodatku komunistyczna cenzura traktowała treści erotyczne, również książkę Michaliny Wisłockiej "Sztuka kochania" w taki sam sposób, jak gorliwi księża i nawiedzeni działacze katoliccy pokroju Terlikowskiego i Kingi Wiśniewskiej-Roszkowskiej. W kwestii erotyki, pornografii i seksu komuniści w zdecydowanej większości bardzo przypominali katolickich fanatyków. Choć wydawałoby się, że skoro byli tacy postępowi, to powinni byli uznać katolickie i konserwatywne podejście do seksualności za przejaw klerykalnej ciemnoty i obskurantyzmu i popierać swobodę seksualną i wydawanie poradników o seksie oraz erotyki i pornografii.
        A skoro tak zareagowali na jej książkę, która przecież i tak była bardzo grzeczna i dość tradycjonalistyczna, to łatwo sobie wyobrazić, jak by zareagowali na książki Anne Hooper. :)
        https://www.todocoleccion.net/libros-segunda-mano/kamasutra-...
        https://www.olx.pt/anuncio/o-kama-sutra-de-anne-hooper-IDzxq...
        https://www.tradebit.com/filedetail.php/9345290-kama-sutra
        https://produto.mercadolivre.com.br/MLB-1049343993-kama-sutr...
        Pewnie na cykl książek Sylvii Day o Crossie i Olivii Cunning o Sinnersach zareagowaliby tak samo. :)

        • Pewnie dlatego, że większość działaczy PZPR wywodziło się z prostych, często bogobojnych rodzin. Pruderia była im już wpojona przez księdza dobrodzieja. W fobiach Kościoła i komunistów wobec seksu była też ta sama przyczyna. Ludzie go uprawiający są nie kontrolowalni. No chyba, że zawczasu wpoiło im się poczucie winy.

          • Ładnie przedstawił to Orwell w "Roku 1984". Młodzieżowa Liga Antyseksualna, seks Winstona i Julii jako akcja polityczna, wspomniany przez O'Briena zamiar zlikwidowania orgazmu i w ogóle wszystkich przyjemności. Tylko że akurat działacze Wewnętrznej Partii mieli kontrolę i władzę jako jedyny motyw.

            • Czy aby nie mamy już świata z "Roku 1984" u siebie?
              "Jednakże o wiele istotniejszą przyczyną manipulowania przeszłością jest ochrona nieomylności Partii. Należy zatem ustawicznie aktualizować przemówienia, statystykę i wszelkie zapisy, aby służyły za dowód, iż sprawdzają się wszystkie partyjne prognozy. Nie wolno się także przyznać do jakiejkolwiek zmiany dotyczącej politycznych sojuszy lub spraw doktrynalnych. Każda bowiem zmiana czy to poglądów, czy choćby polityki uchodzi za przejaw słabości."
              "Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość."
              "Nikt nie będzie odczuwał lojalności wobec nikogo i niczego oprócz Partii. Nie będzie kochał nikogo oprócz Wielkiego Brata."
              "Partia pragnie władzy wyłącznie dla samej władzy. Nie obchodzi nas dobro ludzkości; obchodzi nas wyłącznie władza. Nie bogactwa, luksusy, długie życie lub szczęście, a tylko władza, czysta władza."
              "Społeczeństwo hierarchiczne musi opierać się na nędzy i ciemnocie, aby sprawnie funkcjonować."
              Jakie to aktualne. Również u nas...

  • E, tak to nie będzie, bez przesady, nikt nie wycofa filmu z kin... Ale zdecydowanie, "będzie się działo" tak czy inaczej.

  • Bardzo możliwe . Kina nie będą długo tego gniota puszczać bo garstka lewackich oszołomów nie zapewni im zysku

    • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

    • Kubuś wszędzie widzi lewacki spisek :D urojenia od przedawkowania jezuska

    • "Kina nie będą długo tego gniota puszczać bo garstka lewackich oszołomów nie zapewni im zysku" - tako rzecze nam apologeta wiary katolickiej jakub_h :D. Otóż byłem wczoraj na premierze filmu w moim rodzinnym mieście i kino było pełne. Nawet jednego wolnego miejsca. I jakoś jestem pewien, że co najmniej 85 procent widowni stanowili katolicy.

      Inny obrońca 'świętej' czarnej patologii twierdzi, że 1/3 świata ją przecież wyznaje. Tak, to prawda. Takie są oficjalne szacunki i akurat nie ma powodu im nie wierzyć. W końcu cezar Konstantyn narzucił tę patologię w starożytnym Rzymie licząc, że nowa religia umocni upadające imperium, po kilkunastu wiekach metodą miecza i krzyża "nawrócono" Indian w Ameryce (przy okazji mordując miliony z nich). Wcześniej wymyślono automatyczną produkcję katolików przy pomocy chrztu niemowląt, a we współczesnych czasach w Polsce mamy próby wpływania na ustawodawstwo, tak by KK miał oficjalne prawo do indoktrynacji. To się nazywa wolność wyboru po katolicku.

      • A zatem wg. Ciebie Konstantyn był bezrozumną miernotą. Chyba nie. Cesarz postąpił tak, jak wszyscy późniejsi monarchowie Europy. Potrzebował silnego
        ideowego wsparcia dla kulejącego państwa. A gdyby tego nie zrobił, to jego poddani sami, oddolnie, przyjęliby chrzest. To nie ulega wątpliwości. Rzeczywiście Indianie byli zabijani, co było następstwem odkryć geograficznych. Ale większa ich część wymarła w zetknięciu z chorobami europejczyków. Pamiętamy też o tym jacy ludzie byli mustrowani na statki. Daleko im było do wzorca chrześcijanina. A z drugiej strony, czy jesteś w stanie kolego policzyć tych Indian którzy zostali wymordowani na ołtarzach ptasich bożków w epoce prekolumbijskiej? Ile milionów? Automatyczna produkcja katolików? Nie! To świadomy element procesu wychowania swojego dziecka w oparciu o najbardziej uniwersalne wartości. Jeżeli ktoś będąc dorosłym odchodzi od Dekalogu, to nie jest to jego triumf. Ależ pieniacz z Ciebie. Pozdrawiam.

        • Może według ciebie Konstantyn był bezrozumnym miernotą, ja niczego takiego nie napisałem. Napisałem, że to polityka, nie żaden mityczny bóg jest przyczyną potęgi katolicyzmu. Nie zrozumiałeś, czy udajesz głupa?
          "gdyby tego nie zrobił, to jego poddani sami, oddolnie, przyjęliby chrzest. To nie ulega wątpliwości." A na jakiej podstawie tak twierdzisz? Otóż wątpliwości są i to bardzo duże. Przecież starożytne religie wciąż jeszcze były bardzo silne w Rzymie. I Konstantyn nie uczynił chrześcijaństwa najważniejszą z religii imperium, tylko zrównał z innymi. Myślę, że albo brak ci na ten temat wiedzy, albo po prostu kłamiesz. Dodam jeszcze, że tamto chrześcijaństwo, pomimo że już dalekie od pierwotnego, różniło się ogromnie od późniejszego katolicyzmu.
          "Indianie byli zabijani, co było następstwem odkryć geograficznych" Co? Czyli jak odkryjemy życie na innej planecie, to natychmiast zaczniemy zabijać tamte istoty, nie? Najlepiej jeszcze w imię boga?
          Europejczycy często świadomie zarażali Indian chorobami, na które Indianie byli nieodporni, np. rozdając zarażone ospą koce. I kogokolwiek musztrowano na statki, to i tak na rzeź "w imię Chrystusa" musiało istnieć nie tylko przyzwolenie, a wręcz zachęta ze strony misjonarzy, którzy także na tych statkach płynęli. Poza tym gdzie tolerancja? Gdzie te uniwersalne wartości, które tak podkreślasz?
          "czy jesteś w stanie kolego policzyć tych Indian którzy zostali wymordowani na ołtarzach ptasich bożków w epoce prekolumbijskiej?" Czyli wychodzi na to, że Twój katolicyzm nie jest w żaden sposób lepszy, skoro zabijanie zastąpił zabijaniem. I nie jestem twoim kolegą. Staram się zadawać z uczciwymi ludźmi, którzy nie kłamią w obronie jakichś grubych facetów w sukienkach i wciskają w XXI w. zabobony o kobietach rodzących dzieci, a mimo to nadal pozostających dziewicami.
          "świadomy element procesu wychowania swojego dziecka w oparciu o najbardziej uniwersalne wartości" Aha. Zabijanie Indian, błogosławienie armii idących do boju, podżeganie do niszczenia innych nacji (o ustaszach słyszałeś) to wszystko w imię uniwersalnych wartości? I oczywiście byłeś świadom, kiedy Cię pochlapali wodą w kościele? Chyba tak, skoro mówisz o "świadomym" wychowaniu. Kilkutygodniowe dziecko było już świadome - to musiał być cud! :)
          "Jeżeli ktoś będąc dorosłym odchodzi od Dekalogu, to nie jest to jego triumf." Pewnie nie wiesz jak twój KK przerabiał ten Dekalog, np. po to, by usankcjonować kult obrazów. Odejść od dekalogu oznacza cudzołożyć, zabijać, kraść, kłamać, posługiwać się imieniem boga do uzyskiwania trywialnych korzyści itd. Wszystko to, oficjalnie, w całym swoim majestacie robi twój Kościół, a mimo to często podkreśla swój tryumf, jak to "zawsze będzie trwał" itd.
          Z pieniaczem też nie trafiłeś. To moja ostatnia wypowiedź na forum "Kleru". Po prostu, tak jak nieżyjący już i świętej (ta świętość nie ma nic wspólnego z kościołem) pamięci Christopher Hitchens wyznam, że męczy mnie już ścieranie się z głupotą.

          • Polityka to działanie dla dobra obywateli. Tak więc Cesarz bardzo dobrze postąpił, także sam przyjmując chrzest. A jeśli chcesz porównać stan religijności u ludzi z okresu upadku cesarstwa to porównaj to z dzisiejszą Europą zachodnią. Chrześcijaństwo zwyciężyło dzięki swojej atrakcyjności dla szarego człowieka, także dla niewolników. Ludzie głosowali nogami. Wiele zła wydarzyło się na kontynencie amerykańskim. Ale kiedy kondotierskie szumowiny zobaczyły dymiące serca na ołtarzach czerwonych istot co do których nie mieli pewności że są ludźmi, to robili wiele zła. Koce zatrute zdarzały się w indiańskich rezerwatach, nad czym też ubolewam gdyż Indian szanuję. Dogmaty katolickie istnieją, także ten o dziewictwie Marii. Nie dziwi mnie to. A więc potwierdzasz że odchodzenie od Dekalogu nie jest triumfem człowieka. Brawo. I z pewnością pojmujesz że nie wszyscy księża od niego odchodzą, podobnie jak świeccy obywatele. A kogo jest więcej, wiernych czy tych grubych jak mówisz w sukienkach? Wychowując człowieka, opieram się na wartościach które są dla mnie najważniejsze. Uniwersalne. Myślę że katolicyzm je posiada. A ostatecznym celem jest dobro wychowanka. To przeciwieństwo indoktrynacji.

  • Taaaa, film będzie bardzo tajny, szczególnie, że PIS i pan premier Gliński dali na niego 2 mln złotych...

    • O jaka wyrozumiała ta władza, słyszałem już że jest dobra bo protestujących nie bije, to widzę że trzeba jeszcze dodać, że jest też wyrozumiała, bo pozwala filmy kręcić o różnej tematyce. No ale żyjemy w kraju w środku Europy, który zaliczenia się do wolnego świata i cywilizacji zachodniej, a teksty w stylu "niech się cieszą że mogą" to tylko w Putinowskiej Rosji.

      • Chyba nie zrozumiałeś, ja ich za to krytykuję a nie chwalę. Wydawanie 3.5 mln zł z naszych ciężko zarobionych pieniędzy (okazało się, że więcej niż pisałem) na takie nędzne kino to masakra.

        • No to chyba mnie nie zrozumiałeś, to była tylko ironia. Chodzi mi tylko o to, że rzeczy kiedyś oczywiste, dzisiaj stały się mniej oczywiste, bo jednym z argumentów tej władzy jest to, że pozwala to czy tamto, a mogła by zabrać przecież. No ale żyjemy w coraz bardziej bolszewicko narodowym państwie na wzór Rosji, to na razie cieszmy się że władza "pozwala".

          • Mylisz się, wszystkie władze od 89 roku bardzo niewiele się różnią i prowadzą bardzo podobną politykę. Czy to gospodarczą (socjalizm) czy w sferze obyczajowej (takie samo podejście np. do aborcji mimo różnych narracji), czy np. migracyjną, o czym dowiadujemy się ostatnio, jak już na ulicach miast zrobiło się kolorowo.

            Co do wolności, to absolutnie niczym się nie różnią, zamykanie "Antykomora" czy jakiegoś idiotę, który spalił kukłę z pejsami. Inwigilacja, kontrola np. skarbowa, tu jest pełna ciągłość.

            Również pogarda dla konstytucji jest taka sama (przecież to PO zaczęło tą farsę z wyborem kilku nadwymiarowych sędziów, a teraz wszystko idzie dokładnie w tym samym kierunku, tylko bardziej.
            Również w podejściu do Kościoła katolickiego jest podobnie wbrew pozorom, obydwie partie wykorzystują Kościół instrumentalnie (Bronek śpiewający na polach lednickich czy Duda łapiący opłatek to tylko obrazki) tak naprawdę wszystkim zależy na osłabieniu Kościoła, aby państwo miało jeszcze większą władzę i z nikim nie musiało się liczyć.

    • To rzeczywiście podejrzane, bowiem jak dotąd "pan premier Gliński" zaPiSuje się tym, że uwala gdzie może i jak może sztukę "nieprawomyślną", podciągając pod nią również wszystko to, czego zwyczajnie nie rozumie.
      A jest tego sporo...

    • PS. A poza tym Smarzowski w wywiadach mówi, że dotację od PISF otrzymał wcześniej, że dziś byłoby to niemożliwe - jakoś bardziej wierzę jemu, więc to co piszesz może być kolejnym kłamstwem pisowskim, co nie byłoby niczym sensacyjnym, bo wiadomo, że pisiory z kłamstwa żyją i na nim budują swój dobrobyt.

      • Ja mam w ogóle ograniczone zaufanie, a Panu Smarzowskiemu nie wierzę za grosz, wystarczy zobaczyć jak mówi i co mówi. Na ostatnim wywiadzie wywraca oczami i jego mowa ciała krzyczy, że coś tam nie gra.

        Druga sprawa, nie można wierzyć człowiekowi, który nie uznaje jednej prawdy (która pochodzi od filozofii greckiej), tylko prawdę etapu (związaną zwykle z cywilizacjami plemiennymi). Bo w wywiadzie dla Wyborczej mówi otwarcie, że chce wyprowadzenia katechezy ze szkół i wypowiedzenia konkordatu, a w innym miejscu, dla bardziej umiarkowanych słuchaczy, kluczy coś o sztuce, chęci naprawienia Kościoła czy umiłowaniu Papieża Franciszka.
        Ale to nie dziwi, ateista, antyklerykał nie uznaje istnienia jednej prawdy i słów "prawda cię wyzwoli" tylko uznaje prawdę etapu, dziś jest taki etap, jutro inny więc i prawdy się zmieniają.
        Ufanie takiemu panu to naiwność.

        • Ja tam prędzej uwierzę jemu, niż diabłom w ornat poprzebieranym i ogonem na mszę dzwoniącym, co kumpli i podopiecznych - gwałcicieli dzieci chowają w czeluściach swojej instytucji-świętej krowy i jeszcze mają czelność zrzucać odpowiedzialność na ofiary i pieprzyc o "atakach na kościół", gdy ktoś domaga się sprawiedliwości i ukarania łotrów.
          Albo bredzić o "bruzdach dotykowych" - jak hitlerowscy ideolodzy od ras...

          Aha - a termin antyklerykał nie oznacza chęci wieszania kleru na latarniach, tylko sprzeciw wobec władzy kleru. I to jest bardzo zdrowa cecha umysłu.

          • Panie Janie, proszę się nie gorączkować, bo to nie służy dyskusji. Jest Pan uprzedzony, a to nie jest kategoria faktów tylko emocji, i dopóki Pan się z tego nie wyzwoli, dyskusja do niczego nie może doprowadzić.

            Kler jest jednostką opozycyjną względem władzy, ponieważ obydwie jednostki muszą walczyć władzę nad duszami. Jeśli już Pan pozbawi całkowicie (już i tak bardzo nadwątlonej) władzy Kościoła, to państwo zajmie ten obszar z podwojoną siłą. Stanie się wtedy jeszcze bardziej totalniackie, co widać np. w Skandynawii, gdzie dziecko jest własnością państwa, oraz państwo ma ostateczne zdanie na większość dziedzin życia włączając wolność słowa i cenzurę oraz nawet stosunki seksualne (Szwecja chce wprowadzić konieczność zgody pisemnej kobiety (nawet żony) na seks, aby mężczyznę nie można było posądzić o gwałt).

            Wyeliminowanie Kościoła, będzie skutkować drastycznie zmniejszającym się poziomem wolności osobistej, co widać już na zachodzie. Z tej idei wywodzi się przecież trójpodział władzy w państwie demokratycznym Monteskiusza, gdzie władza wykonawcza, ustawodawcza i sądownicza mają walczyć ze sobą, aby żadna nie zabrała nam naszej wolności.
            Czym więcej bowiem sił walczących o władzę, tym bezpieczniejsi jesteśmy jako indywidualni ludzie.

            Pozdrawiam!

        • Czy zakładasz, że jak ktoś jest przeciwny konkordatowi i religii w szkołach publicznych, to jest też przeciw Kościołowi jako instytucji, w ogóle? I że źle życzy katolicyzmowi? Jeśli tak, to skąd takie założenie? Umiarkowany antyklerykalizm rozumiany jako poparcie dla zniesienia przywilejów duchownych i dla niewypowiadania się przez księży w kwestiach politycznych nie kłóci się z szacunkiem dla katolicyzmu jako religii i dla Kościoła jako instytucji.

  • Zarąbista obsada cza iść do kina :)

  • Wydaje ci się, że ten film będzie jakiś zakazany? Chyba lewacka propaganda wyprała ci łeb.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: