wiele razy przeczytałem "Klub włóczykijów" i bez wstydu przyznaję,że nadal do niego czasem wracam, bo to pozycja wyborna z tych, co czyta się jednym tchem i z prawdziwą przyjemnością. Film więc obejrzałem niejako z literackiego obowiązku. Wrażenia subiektywne mam następujące: niezła, nawet całkiem dobra obsada, niezbyt wierny powieści scenariusz, okrojone role Kadrylla i Nieszczególnego. Bezsensowny i marny Karolak, fatalny dźwięk - za głośna muzyka, za ciche dialogi, pompatyczne, ogłuszające wstawki w postaci kawałków na orkiestrę, jakieś dziwaczne, nieostre zdjęcia (taki zamysł artystyczny?) żwawa, przypominająca komedie slapstikowe, pełna gonitw, chwilami chaotyczna i bezsensowna akcja, sympatyczna i dobrze obsadzona postać stryja Dionizego,kilka ładnych ujęć... w sumie, jak to mówią - dupy nie urywa. Obejrzeć się da, ale jeśli ktoś chce zorientować się o co w ogóle chodzi, najlepiej sięgnąć najpierw po książkę - o niebo przyjemniejszą w odbiorze. Po namyśle gwiazdek 5