Zanim zobaczyłam film, obejrzałam cały serial "Dynastia Tudorów", również opowiadający o życiu Henryka VIII. Może dlatego film pozostawił mi tak wielki niedosyt pod wieloma względami. Wiadomo, w serialu każdy aspekt został przedstawiony rozwleklej i dokładniej, ponadto Natalie Dormer wcieliła się w rolę Anny Boleyn równie wyśmienicie, co Portman. Polecam każdemu, komu spodobała się historia rozpustnego króla.