Ocena filmu jest za niska. Nie radziłbym się nią sugerować osobom nastawiającym się na rozrywkę przy nie przepalaniu przy tym mózgu. Wynika to na pewno z tematyki, "kowboje ?? z obcymi ?? ale, że na ch*j?? ". Fakt, dziwaczne połączenia. A co jeszcze dziwniejsze, obraz jest zrobiony jakby na serio. Są wstawki humorystyczne ale rzadko i na pewno nie dotyczą realcji "kowboj-obcy". Ale ja wystawiam 8/10. Wysoko w stosunku do większości Waszych głosów ale lubię oryginalność, nawet dziwaczną. Jeśli tylko mi odpowiada reszta składników, a tutaj ? Obsada ? Ekstra - na Forda zawsze przyjemnie popatrzeć, Craig z aparycją zambrudera pasuje na zabijakę z dzikiego zachodu (nawiasem mówiąc, Bond w jego wykonaniu też mi sie podoba ;). Mamy też piękną Olivię, sporo obijania gęby - w pierwszej części filmu, sporo strzelania, fajne efekty specjalne - na pewno nie rażące tandetą i ogólny klimat filmu przypomina mi dobre filmy przygodowe. Zatem polecam i apeluję do największych malkontentów - wyzbądźmy się klapek z oczu. Nie musimy oceniać filmów wysoko jeśli nam się nie podobają ale nie piszmy, że to totalne gówno dla debili bo mogą nam się podobać rzeczy różne. Nie wspomnę już o realizatorach którzy do tego filmu akurat się przyłożyli. Tyle ode mnie, pozdro ;)
Zgadzam się, przyjemne kino. Niebanalna historia, fajny klimat, dobre aktorstwo. Da się obejrzeć bez bólu, a to przy dzisiejszych produkcjach sporo :)
6/10
Od biedy idzie przyjemnie spędzić czas. Ba, można nawet polecić - takie proste, relaksujące i niewymagające niczego ( bo nawet angielski w nim jest tak, prosty, że nie trzeba patrzeć na napisy ) film akcji. ;) Takie 7/10 IMO, bo pewne momenty były strasznie przewidywalne i wręcz groteskowo słabe, choć rzec muszę że nie rzucają się w oczy zbyt mocno.
Film obejrzałem wiec do "gniotów" zaliczyc go nie mogę :o). A tak serio to jest to miła rozrywka i dlatego daje ocene średnią i myśle że jest to ocena sprawiedliwa . Troszke mi nie pasował dziki zachód i obcy ale myślę, że reżyser chciał stworzyć coś nowego a nie tylko nakrecić "Battle of Earth". Na DUŻY plus zasługuje Craig który idealnie mi pasuje do dzikiego zachodu...a przypomina mi On Stiva Mac Queena. Ford który udanie wystąpił w roli Brudnego Harrego :o) no i piekna Olivia ....Ją zawsze sie miło ogląda. Film polecic mozna tym, którzy tak jak Ja chcą odprężyć sie po pracy i troszke rozwerwać.
Obsada to rzeczywiście najwiekszy atut tego filmu. Daniel Craig świetnie wpasował się w klimaty dzikiego zachodu. Poza tym Harrison Ford, który mimo upływu lat nadal dobrze wygląda w kapeluszu (spokojnie mogliby nakręcić jeszcze jednego Indianę Jonesa, ale bardziej rozbudowanego fabularnie, a mniej taniego efekciarstwa jak z czwórki). Obsadę uzupełnia Olivia Wilde i Sam Rockwell. Zresztą budżet filmu wynosił ok. 150 mln USD i wydaje mi się, że większość pieniędzy poszła na gaże dla ekipy, bo nawet kompozytor HGW to pierwsza liga. Efekty specjalne przy tym budżecie nie powalają. Historia dość przewidywalna i typowa dla letnich blockbusterów. Humoru o dziwo mało, to jest mój największy zarzut, że twórcy potraktowali temat zbyt poważnie. Nikt chyba nie weźmie na serio historyjki, w której kowboje z koltami atakują opancerzonych kosmitów. Chociaż w ostatnio obejrzanym "Attack te Block" najlepszą bronią na Obcych są fajerwerki :D. Dla mnie nadal najlepszą rozrywką z kosmitami jest stary dobry Independence Day.
powinno być max 5/10 ale dam 6 za obsadę. Jak w tytule plus idealny na leniwą niedzielę.
Ja również uważam, że film był przyjemnym widowiskiem. Dziki zachód był nad wyraz świetnie przedstawiony, tak więc film ma swój klimat.
Historia jest banalna i nie jest jakoś specjalnie scenariusz rozbudowany, ale tak jak mówiłem, to po prostu przyjemne widowisko. Bynajmniej ocena poniżej 6pkt jest moim zdaniem za niska dla tego filmu... widziałem w tym gatunku znacznie gorsze filmy a ich ocena była wyższa. Myślę, że sporo ludzi nawet tego filmu nie oglądało a jedynie wystawiają niską opinię sugerując się wypowiedziami innych osób oraz tytułem... bo patrząc na tytuł można pomyśleć: "No nie, takiego banału jeszcze w Hollywood nie wymyślono"... ale tym się radze nie sugerować.
Osobiście (wiem, że mnie mogą tutaj zaraz okrzyknąć kretynem bez gustu), ale lepiej się oglądało Kowbojów i Obcych niż np. DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI, który w mojej ocenie był w wielu momentach tak głupi i tak bezpłciowy jeśli chodzi o klimat, że śmiech ogarnia widząc taki obraz. Jałowe teksty patriotyczne, flagi, prezydent jako zbawca narody, amerykanie jako zbawcy... tego jest aż za dużo w tego typu produkcjach. A tutaj...? Jakoś specjalnie patriotyzmu nie czuć, ale DZIKI ZACHÓD, męskich spoconych facetów jakich tamta ziemia nosiła i nietypowe zagrożenie ze strony obcych a także dobry humor ale z sensem pokazany :-)
Oceniam ten film na mocne 6pkt, bo 6,5 dać nie mogę zaś ocena 7 byłaby nieco za wysoka :-) Szczerze polecam! :-)
Zgadzam się w niemal wszystkim co napisałeś oprócz wzmianki o " Independence Day". Oczywiście nie neguję Twojego zdania, bo filmy z przesadnym amerykańskim patosem albo się lubi albo nie. Ja lubię a ten film uwielbiam po prostu. Mam do niego sentyment, doceniam rewelacyjne efekty specjalne i jako ogół film mi odpowiadał. Oczywiście gdy prezedent wsiada do samolotu to pojawia mi sie zawsze uśmiech na twarzy :D Ale lubię, po prostu lubię takie filmy :)