Dlaczego tak wysoka ocena? Bo "The Raven" jest na poziomie "Siedem" Finchera (nie trawię
Cusack'a jako aktora, ale Poe'go zagrał bezbłędnie, tak samo ten oficer policyjny i Emily) i też
dostaje taką samą ocenę jak "Siedem".
film bardzo przyjemny, ale porównywanie czy to gry aktorskiej czy złożoności scenariusza do Siedem jest według mnie dużą przesadą.
Ten film oceniam maximum 6/10. Porównanie do tak dobrego thrillera jak "Siedem" Finchera moim zdaniem kompletnie nietrafione.
Bo od początku wiedziałem kto jest zabójcą i przez cały film nie miałem okazji zwątpić w moją teorie. To mi zepsuło cały film. Podobała mi się gra aktorska głównych aktorów i klimat miasta ale kryminał bez zagadki to nie kryminał. 5
Tak, zawsze znajdzie się ktoś taki, który wie, że zabija lokaj. Tak samo, jak zawsze znajdzie się ktoś, kto wiedział od początku, że Willis jest duchem ;>.
hahahahahahaha :D to było dobre, od początku wiedziałeś kto jest zabójcą buahahah W tym filmie nie było żadnej, ale to żadnej możliwości odgadnięcia kto jest zabójcą, no chyba, że tak na pałę się zgadywało "a ten typek to zabójca, nic ta to nie wskazuje, ale tak zakładam".
Wiem, że ten wątek dawno umarł i nie ma zbytnio sensu odpisywać, ale mnie tu wyzwano od jasnowidzów to odpowiem. Czemu się domyśliłem ? Scena w drukarni. facet jest taki przymilny jedyny taki i jakby upośledzony taką ma manierę nie szukam jeszcze mordercy, ale go zapamiętuje, bo kojarzy mi się jego spojrzenie z Sylarem z serialu herosi i nagle okazuje się, że jakiś psychopata chce grać w grę z głównym bohaterem. Zaczynam szukać mordercy i scena z wahadłem widać morderce na balkonie nie widać twarzy, bo jest w cieniu, ale czoło i włosy. Dochodzę do wniosku, że morderca jest fanem pisarza psychopatą i zakładam, że został wprowadzony do filmu wcześniej, bo tak się robi w kryminałach (Sherlock Holmes, Scooby-Doo). i już wiem, więc czekam tylko do końca a scena finałowa jest strasznie długa..
Fakt, porównanie do 'Siedem' to jednak duża przesada ;-) Film ciekawy, ale polecam go głównie fanom twórczości Poe. Fajnie ogląda się, dopowiadając w sobie myślach kolejne wersy wierszy albo przypominając opowiadania.
Dla fanów Poego to miks nerdgasmu z herezją, który po wypiciu okazuje się niesamowicie smaczny i strawny. W kwestii "Siedem" macie rację. Nie wiadomo kto był mordercą. Bo go przez praktycznie 3/4 filmu nie było xDDD.
A dziękuję bardzo ^^. Po prostu jedyny zarzut wobec "Raven'a" jaki usłyszałem, to tzw. "Trolling 7 zmysłu" (ja to tak nazywam :P), czyli geniusze a la Sherlock Holmes, którzy już podczas napisów początkowych wiedzieli kto zabijał (jakikolwiek gatunek filmowy, zwłaszcza kryminał), jak się film skończy, a nawet jego ewentualna kontynuacja, której nie ma w planach xD. Pozdrawiam :).
Prawda? Rozumiem, że po iluś tam filmach można sporo przewidzieć, ale są granice, i takie osoby tylko się kompromitują snując swoje jakże wspaniałe teorie. Jeśli jednak ktoś wiedział, że "Willis jest duchem" to powinien sam wziąć się za pisanie jakiegoś scenariusza :D.
A mnie wlasnie Luke Evans w roli Fieldsa zupelnie nie przypadl do gustu - wydawal mi sie mega sztuczny i malo przekonujacy. Cusack jak to Cusack - wlasciwie nie zmienilem nastawienia do niego po tym filmie, ktore jest takie, ze jego gra jest zupelnie bezbarwna. Alice Eve jako Emily jeszcze jakos trzymala poziom, ale w sumie niewiele jej w filmie bylo, a i sama postac Emily byla dosc... swobodna.
Generalnie slabo czuc klimat tamtych lat, fajnie, ze jest Poe i nawiazania do jego tworczosci, ale jakies to takie... niedopracowane.
Mimo wszystko nie moge powiedziec, ze nudzilem sie na filmie - nie wdciagnal mnie jakos supoer, ale zdecydowanie zainteresowal. Dlatego ocena jest neutralna.
Masz trochę racji. Faktycznie Cusack zagrał swoją postać dość bezbarwnie, nie specjalnie było czuć klimat tamtej epoki, niestety twórcy bardziej skupili się na efektach niż na klimacie. Do samego końca nie wiedziałem kto jest winny, choć bardzo mnie to ciekawiło, dlatego oceniłem ten film na 6.