Film o prawdziwym życiu buntowniczej młodzieży
Silna walka księdza Jana z chorobą
ale nie ma szału dlatego 7/10
a moim zdaniem walki z choroba tu właśnie nie ma... On zaszywa sie w klasztorze i poddaje się chorobie czekając na śmierć...
Moim zdaniem, choć oczywście jest to tylko moja interpretacja, bierze leki bo w zasadzie tak trzeba. Zaszywa się w klasztorze, bierze leki, zeby tak bardzo nie cierpieć, i czeka na śmierć, bo wie, że cierpi na chorobę nieuleczalną. Gdyby chciał z choroba walczyć to nie poddawałby się i nie uznawał, że musi nagle przerwać to, co robił. Przed wyjazdem do Rzymu się buntował a tu nagle bez słowa chce wyjechać. Poza tym jest w końcu ten fragment, gdzie idzie drogą, i jak sam później przyznaje, zostawił leki i wyszedł stamtąd, tak jakby już jak najszybciej chciał umrzeć...