Obejrzałam i się wczułam. Jednak wrażenia pozostały bardzo mieszane. Film o dobrym, choć typowym pomyśle. Historia księdza. dużo patetycznych słów i złotych myśli. Kilka niezłych mocnych, kontrastowych scen jak np. ta z pogrzebu.
" Bądź drogowskazem - nie chce być drogowskazem, który stoi a nie idzie - nie idź za szybko" A jednak. Czy idzie w ogóle? Za ścianami klasztoru gubi się dawny duch.
Film poprowadził mnie w trochę innym kierunku niż przewidywałam. Żebrowskiemu nie bez przyczyny zarzuca się bycie " drewnianym". Spowolnił ten film, usztywnił. Podobała mi się scena, w której bohatet wyznaje matce chorobę. Bolesna. Co się dla nas liczy naprawdę?