Całościowo film jest bardzo ciekawy zarówno pod względem wykonania jak i fabuły. Ale osoba tego "biznesmena" z tej pary do której trafił nasz duchowny była tak uproszczona... To było takie rażące, tak banalnie przedstawione. Zajmuje się interesami więc jest zły i tyle. To była taka jasełkowa wstawka. Kto jeszcze to zauważył?
Nie chodzi o to co czyniło złym tylko o to że przełożenie człowiek goniący za interesami=człowiek zły to zbyt duże uproszczenie rzeczywistości.