Oglądałem ten film w szkole na religii. Według katechety film ten jest przełożeniem
historii o Hiobie na nasze realia, ale większość uczniów i tak tego nie rozumiało.
Jedyny moment który trafił do młodzieży była scena w której prawie doszło do
zbliżenia księdza z Martą, ale to nie powinno nikogo dziwić...
grunt, że Ty wyciągnąłeś z tego filmu widać więcej ;p co do klasy- cóż, na każdego przyjdzie pora <3 ^^
ten film trudno odbierać w aspekcie religijnym a tym bardziej Hioba który się nie poddał w odróżnieniu od księdza Jana...
Serio księża puszczają ten bezwartościowy film? o.O a ja myślałam, że oni jedni ogarniają płytkość tego filmu nie tylko jako ludzie inteligentni, ale w ogóle jako kapłani, mogąc się postawić w sytuacji głównego bohatera w 100%, wiążąc jego nieszczęścia z powołaniem i obowiązkami, które ubóstwiany przez wszystkich Ksiądz Jan the Best olał... No trudno...
A czy księdza uczący religii odtwarzają ten film to nie wiem. Mój katecheta który nie jest księdzem widocznie uznał to za coś wartościowego (albo po prostu chciał nas czymś zająć).
Aaa, katecheta, wybacz :D nie wiem czemu, ale przeczytałam "ksiądz"... katechecie jeszcze mogę wybaczyć, ale wątpię, żeby jakiś poważny ksiądz podpisywał się pod tym filmem... Ale to oczywiście moje poglądy ;-)
U mnie na religii również oglądaliśmy ten film. Został puszczony przez księdza, ale nie wydaje mi się by był on zaliczany do tych poważnych;)