6,9 26 tys. ocen
6,9 10 1 26440
4,6 5 krytyków
Kto nigdy nie żył...
powrót do forum filmu Kto nigdy nie żył...

zastanowily mnie dwie epizody w filmie, ktore wydaja mi sie nie jasne. moze wy mi wyjacnicie?>
-pod krzywa wierza w toruniu zebrowski rozmawia z ta swoja nowa znajoma i ona sie pyta go o umieranie, ze sie z tym pogodzil czy cos takiego...wnioskowalam wiec ze juz jej powiedzial ze jest chory...a pozniej musi jej to w nocy znowu tlumaczyc...
-kim wlaciwie byl ten nowicjusz w klasztorze i dlaczego zawsze sie tak zebrowskiemu przygladal? takie niesmiale zainteresowanie, homoseksualna fascynacja a moze byly wychowanek?

niezbedny

-Nie powiedział Jej, bo gdyby powiedział, Ona na pewno nie poruszyłaby tak delikatnego tematu.

Toruń... ehh, piękne miasto;)

-A sceny klasztorne mnie tak znudziły, że kojarzę faceta, o którym mówisz, ale nie mam pojęcia co z nim było :D

MsJustysia

- dokładnie, nie powiedział Jej o tym... nie zadałaby wtedy tego pytania. Możliwe, że ma to odniesienie do sytuacji, gdy znalazła go w łazience. Zapytala tez, zeby byc dokladnym 'myslisz,ze mozna sie tak pogodzic ? juz nie walczyc ? - z czym - ze sie umiera?'A rozmowa wczesniej dotyczyla smierci Papieza... oj moznaby ppozastanawiac sie nad istota pytania ;)

- Nowicjusz w klasztorze hmm raczej wychowanek. Mozliwe, ze osoba wrazliwa, nie obojetna na los Ksiedza Jana. Moze domyslal sie co mu jest, a na pewno widzial, ze jest chory i zle sie czuje. Zauwaz, ze wieksza czesc braci byla albo neutralna, albo wrecz wroga (czy bala sie Jana) - vide: sytuacja z mydlem pod prysznicami ;) Postac tego nowicjusza pojawia sie rowniez w finalnej scenie - gra na bebenku. Swoja droga ostatnia scena moglaby byc (jak dla mnie) wycieta a film zakonczylby sie w stylu podobnym do stylu Bergmana - w scenie chrztu -przypominaloby mi to troche Gosci wieczerzy panskiej(Bergman zastanawial sie w tym dziele nad milczeniem Boga, swoja droga i w tym filmie mamy podobne pytania...)