Kuro-obi

2007 1 godz. 35 min.
7,5 230
ocen
7,5 10 230
106
chce zobaczyć
{"type":"film","id":461133,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Kuro-obi-2007-461133/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Kuro-obi
  • Taka dość typowa opowiastka. Mamy tu mistrza, który umiera, mamy dwóch uczniów reprezentujących dwie odmienne, wrogie sobie, wizje przeznaczenia ich karate. I trzeci uczeń, daleko w tyle za kolegami z umiejętnościami, ale namaszczony przez umierającego mistrza co by rozsądnie rozporządzać jego najcenniejszą spuścizną - czarnym pasem. Co w tym takiego ciekawego? Każdy trenujący sztuki walki japońskie, wie jakie znaczenie niosą ze sobą pasy. Historia dość prosta, trzeba być tolerancyjny dla kultury japońskiej, gdyż wiele zachować może wydawać się głupich. Fajna otoczka, styl budo, najprawdopodobniej Goju Ryu, wodospady, kata sanchin, całkiem niezłe walki, czasem za bardzo "książkowe", ale jako miłośnikowi tematu, dobrze się bawiłem. Polecam miłośnikom tematu, reszta może się zarazi :)

  • marscorpio ocenił(a) ten film na: 5

    konradm1985 No ja to powiem tak: "Żenua". Już wolę dawnego Seagala, jak po mordzie dawał, to trzeszczało. Ostatni raz dałem się namówić na "kino walki" i ostatni raz, jak jakiś wapniak, uwierzyłem, że to może być coś wartościowego. Dno i wodorosty, a w czarno-białej konwencji niech oni już nic nie kręcą, bo to zniewaga dla Beli Tarra. A kto to jest? Toż samo jego nazwisko kładzie tych wszystkich wapniaków, którzy w "Kurze-obłej" występowali, w błocie.

  • marscorpio Nie ma co z tym polemizować. Nie kumam tylko dlaczego zakładasz, że "kino walki" ma być czymś wartościowym ;). Nie ma co się łudzić. Jak dla mnie "Kuro Obi" przesyła wiele wartości ze środowiska karate. Może dlatego, że je znam, to je wyłapuję (karat-te ni sente nashi:):) Inna sprawa, że to japońskie kino.... jak mówi zasada internetu "nigdy nie próbuj zrozumieć Japończyków" :) Jeśli chodzi o kina walki, niesie ze sobą przede wszystkim motywację. Kto oglądał Rockiego i nie próbował boksu, niech zginie w piekle ;) Proponuję "Warrior". Ktoś nie lubi mma w takim wydaniu, to powinien docenić grę aktorów;)

  • marscorpio ocenił(a) ten film na: 5

    konradm1985 "Inna sprawa, że to japońskie kino.... jak mówi zasada internetu "nigdy nie próbuj zrozumieć Japończyków" :)"

    Ależ - dość sporo japońskich filmów widziałem, wiele ma uniwersalne przesłanie.

    Ten też jest dość klarowny. Niemniej, nie ma co liczyć na to, że tym podobne filmy mnie zainteresują albo że okażą się szczególnie wartościowe. Tutaj masz rację. "Nie ma co się łudzić."

    A co do tego środowiska karateków, to nie lubię się mądrzyć, kiedy temat jest mi obcy. Nie wiem, może. Jednak z tą "motywacją" to bym polemizował, he he he. Ostatnio widziałem "The Wire" (serial) i tak sobie myślę, że niejednego mógłby on zainspirować, jak prochy sprzedawać, a nawet - jak likwidować konkurencję i zagrożenie. ;-)

    A gdyby tak zaszaleć i pozwolić sobie na "zmotywowanie" przez "Wielki błękit" Luca Bessona, to już dawno bym się utopił. ;-)