Zabijcie mnie , ale ten film

nie dorasta do pięt książce, Kubrick Kubrickiem, lecz film ma się ni jak do głębi opowieści przedstawionej w piśmie. W książce mamy pokazany portret psychologiczny Jacka i jego psychoza rozwija się powoli, natomiast w filmie od początku Nicholson stroi dziwne miny i widać że jest niezrównoważony psychicznie, tak samo z Dannym który mówi jako Tonny poruszając palcem , ta kwestia jest żałosna. Szkoda mi wogóle przytaczać resztę absurdów , ale przydała by się jakaś nowa ekranizacje bardziej nawiązująca do książki.

28
  • zgadzam się z powyższą opinią, postać Daniego zupełnie spłycona, praktycznie w filmie nie przedstawiono dziwnych "umiejętności" chłopca a przecież do tego nawiązuje sam tytuł książki, pominięto wiele ciekawych wątków i wiele szczegółów się nie zgadza. Jedyny plus to chyba fajnie dobrana muzyka.

  • Według mnie film jest dużo ciekawszy i na pewno straszniejszy od książki. Zwierzęta z żywopłotu które się poruszają? Duchy na balu które sobie tylko tańczą i w sumie nic złego nie robią? Maska i serpentyna w windzie? Jeśli King uważa że tym przestraszy czytelnika to sie myli. Owszem, w książce lepiej zostaje opisany wątek opętania Jacka przez hotel. Jest lepiej to przedstawione (hotel wręcz go pochłania, Jack ma obsesje na jego punkcie, jego historii itp). Co do Dannego. Myślę że Kubrick dobrze wybrnął z sytuacji i zrezygnował z tajemniczych transów chłopca ponieważ o ile w książce to było ciekawie przedstawione, to w filmie by to raczej nie przeszło (patrz: serial Lsnienie w rez samego Kinga, gdzie postać Tonyego jest wrecz komiczna, a spadanie w otchłań wręcz groteskowe). Wendy natomiast w ksiązce była nieciekawa, zwyczajna. W filmie była wręcz hipnotyzująca i duzo bardziej interesująca.

  • Jestem świeżo po książce i jestem nią szczerze zawiedziony. Książka nie była w ogóle straszna. 80% treści zajmowały retrospekcje i małżeńskie problemy głównych bohaterów. Jedyną dobrą sceną była ta, w której Jack wchodzi do pokoju 217 i z niego ucieka. Poza tym, te wszystkie zwierzęta z żywopłotu śmiechu warte, dobrze że Kubrick je wyciął. Film na plus w stosunku do książki.

  • Miałem bardzo podobne odczucia, gdy kilkanaście lat temu obejrzałem film zaraz po przeczytaniu książki. Później na przestrzeni dziesięciu lat książkę przeczytałem jeszcze kilka razy i dziś jest to jedna z moich ulubionych powieści grozy.
    Niedawno obejrzałem znowu film Kubricka. Dwa razy, w stosunkowo niedużych odstępach czasu. Ale z podejściem, że oglądam film na motywach powieści Kinga, a nie jej wierną ekranizację. I patrząc na dzieło Kubricka pod tym kątem, 'The Shining' jest bardzo dobrym filmem. Jest też, w swojej kategorii wagowej, świetnym neogotyckim horrorem. Bo czego tu nie ma?! Miłość, obsesja, śmierć, izolacja i wielkie stare nawiedzone zamczysko.
    Na pewno jeszcze nie raz wrócę i do filmu, i do książki.

    • Oj nie ma wiele. Fil sprowadza się do tego że Jackowi odwaliło w Hotelu na skutek paranormalnej ingerencji. Nie ma tego że miał do tego inklinacje bo wcześniej pobił ucznia nie ma jego walki wewnętrznej. Jack w film jest płaski choć dobrze zagrany tak naprawdę toczył walkę w książce do samego końca i przecież udowodnił w niej że kocha syna. W filmie to jest tylko opowieść o Kowalskim któremu odwaliło. A wyjaśnienie relacji Jacka do swojego kupla od kielicha.
      Wątku jego syna już nawet nie będę rozwijał choć jest to postać która jako jedyna coś ogarniała. Tu brakuje 90% książki tzn motywów bohaterów które wyjaśniają dlaczego zachowuje się tak a nie inaczej

  • W ogóle nie rozumiem przyrównania filmu do książki. Mało jaki film jest adaptacją książki kropka w kropkę. Scenarzyści filmowi zwykle wplatają nowe wątki albo pokazują wątki książkowe w zupełnie inny sposób. Książka to Książka a film to film, nie ma sensu szukać tu idealnych odwzorowań.

  • Uwielbiam to stwierdzenie. Skoro filmy zawsze gorsze od książek to po cholerę oglądacie te filmy? Zatrzymajcie się na etapie książki, własnym wyobrażeniu o przeczytanej historii i kropka.

    Ja czytałem książkę i widziałem film. I napiszę: film o niebo lepszy!

  • Ja też się zgadzam. Książka bardzo mi się podobała i byłem bardzo nastawiony pozytywnie na ten film. Świetne recenzje , Kubrick itp. Obejrzałem go jakiś czas temu i nie wierzyłem co oglądam :P oczywiście nasze wyobrażenia robią swoje podczas czytania i kiedy oglądamy film duzo nam się może nie zgadzać. Podobnie mam z Zieloną Milą której ekranizacja wielu zachwyca do się odzwierciedla w rankingu filmweb. Dlatego lepiej jest czytać książki niż oglądać filmy :D samemu w głowie lepiej wyrezyserujemy sobie niż nawet najlepszy Kubrick ;)

  • Dokładnie, nic dodać nic ująć

  • Podpisuję się pod tym. W moim przypadku najpierw trafiłem na film. Jako klasyk podobał mi się. Przeczytałem niedawno książkę (po kilku latach po filmie). A teraz ponownie wracam do filmu ale tym razem w wersji reżyserskiej w nadziei że znajdę w nim coś co chociaż otrze się o książkę. Niestety jestem zawiedziony. Film jako horror się broni reżyserią i grą Nicholsona. Kolokwialnie rzecz biorąc to do klasy książki się umywa. Zachowania bohaterów w filmie są spłycone i śmiało można powiedzieć że nie zrozumiałe. Ze skomplikowanych relacji głównych postaci książki nic nie zostało. To co było złożone zostało sprowadzone do prymitywnego uproszczenia. Ci co czytali książkę zapewne zauważyli że postać Jacka nie jest w niej tak czarna jak na filmie. Film to spolaryzował. Ktoś wcześniej pisał o Zielonej Mili. W mojej opinii Zielona Mila z Hanksem to lepszy produkt niż Lśnienie Kubricka. Kolokwialnie .... Shining książkę a film dzieli przepaść

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: