Koreańskie horrory są obecnie na fali, chyba bardziej niż jeszcze niedawno j-horrory. 'Władca lalek' nie jest bynajmniej zbyt ciekawym reprezentantem tego nurtu, bo mimo iż jest to film azjatycki, to jednak zrealizowany jest według typowo amerykańskiego schematu 'kto zginie następny?'. Oczywiście także wiele koreańskich horrorów buduje się na tej samej zasadzie, ale chyba jeszcze nie widziałem żadnego, w którym tak ewidentnie by to raziło. Tutaj sam pomysł jest nawet niezły, podobnie z resztą jak wykonanie owych lalek, ale pomimo początkowo przyzwoitego klimatu, całość sprowadza się do serii banalnych rozwiązań. Dodatkowo w końcówce jakąkolwiek logikę twórcy odłożyli na półkę, przez co cały film z minuty na minutę leci na łeb na szyję. Taki to typowy młodzieżowy horrorek, nudny i przewidywalny.
Zgadzam się w pełni. Zapowiadał się naprawdę dobry i klimatyczny film, a całość stopniowo zamieniała się w "horror" na modłę amerykańską - niech zginie wszystko, co się rusza. Ostatnie sceny filmu to już w ogóle tragedia - wspomniany wyżej brak logiki, na który nie sposób nie zwrócić uwagi, a do tego typowo amerykański schemat rozwiązań. Krótko mówiąc: ogromne rozczarowanie. Dałabym 2/10 ale oceniłam na 3, bo lalki bardzo mi się podobały :)