Hardy, hardy, hardy

Wracam z seansu ii.. Film jak najbardziej in plus, jeśli ktoś lubi kino gangsterskie oraz brytyjski akcent, znajdzie coś dla siebie. Imo, Hardy robi ten film. Partnerka życiowa jednego z bliźniaków pomimo całej swej zmysłowości rozwleka niepotrzebnie cały obraz. Niewiele w tym psychologii, nie za dużo dramatu, ot taki pseudoromantyczny przerywnik. Natomiast sam Tom.. czy też Tomowie, awesome! pomimo zdecydowanej heteroseksualności drżałem, gdy choć przez chwilę brakowało któregoś z braci w kadrze. Scena w barze (nie spoiler, bo jest w zwiastunach) po obejrzeniu wraz z pełnią obrazu jest świetna, choć nie brakuje innych równie popisowych scen w wykonaniu Mad Maxa. Hardy pokazuje tu jak się posługiwać mimiką, gestami i głosem. Jeden człowiek - dwie, tak odmienne kreacje. W ogólnym spojrzeniu, gdyby nie właśnie Tom, to film miałby przynajmniej 3 gwiazdki mniej, ot banda brytyjskich impertynentów - ale bliźniaki, no to co innego. Głęboki ukłon dla aktora za niesłychany warsztat.

47

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: