A tak właśnie wygląda w ujęciu reżysera. Pokazuje ludzi tak jakby nie mieli możliwości wyboru, jakby ich wolność nie istniała. Moim zdaniem świadczy to o zbyt słabej obserwacji życia lub niewłaściwych wnioskach z tej obserwacji płynących. Jeżeli natomiast autor skupić chciał się jedynie na jednym aspekcie życia polegającym na konformistycznym odgrywaniu z góry zaplanowanych ról to moim zdaniem nie tędy droga. Człowieka trzeba odbierać zawsze jako całość z wszystkimi jego aspektami. Inaczej powstanie obraz spaczony i wykoślawiony jak gra aktorów w tym filmie.