Ti West w „MaXXXine” zamyka jedną z najciekawszych trylogii współczesnego horroru. Po surowym „X” i baśniowo-psychotycznej „Pearl” dostajemy film, który przenosi akcję do neonowego Hollywood lat 80. i stawia kropkę nad i w opowieści o kobiecie, która chciała być kimś – za wszelką cenę. To już nie horror o duchach ani o potworach. To horror o wizerunku, o tym, jak pragnienie sławy potrafi pożreć człowieka od środka. „MaXXXine” to film o tym, że prawdziwe zło nie czai się w ciemnej stodole czy w starym domu – tylko w obiektywie kamery i w oczach tych, którzy patrzą.
więcej