Obejrzalem 20 minut... po 20 minutach zaczelem przewijac i obejrzalem na podgladzie ... straszna kaszanka. Nicolas Cage od wielu lat gra w coraz to wiekszych kiczach ;-(((
1 / 10 nie polecam.
Dziwne, że jeszcze nikt ci nie napisał o ukrytym przesłaniu tego gniota, które są w stanie zrozumieć jedynie osobnicy o wybitnej inteligencji.
Tu nie chodzi o żadne przesłanie, tylko o to jak przedstawiony jest obraz. Fabuła nie ma większego znaczenia w tym wypadku.
Nie wiem o co pytasz, chyba widziałeś film? Jedna, wielka psychodeliczna jazda, jak po kwasie jakimś. Można to kupić, albo nie, ale ciężko powiedzieć, że forma nie jest oryginalna. A już muzyka jest naprawdę świetna.
Jeśli scenariusz jest nieistotny, to każdy miernota, zwłaszcza na haju, może sobie nakręcić jakiś zlepek idiotycznych scen, byle były efekciarskie, dołożyć do tego chwytliwą muzykę i liczyć na to, że podobne jemu samemu miernoty, zwłaszcza po doświadczeniach z tzw. kwasem, będą piały z zachwytu, jaki to on jest oryginalny. Natomiast ja nie stosuję kwasu, mam czysty umysł, który tego kitu nie łyka i oczekuję solidnego scenariusza, odpowiednio uzdolnionego autora, zamiast nieudolnego płodu zaćpanego kretyna. Podobnie zresztą, jak inni prawdziwi miłośnicy filmu.
Zgoda, ja tego filmu nie traktuję jako żadne wybitne dzieło, jeżeli chodzi o fabułę jest po prostu denna! :-) Ale było to ciekawe doświadczenie wizualne i szczególnie muzyczne, a to jednak każdy jest w stanie zrobić (w końcu muzykę robił utalentowany gość, Jóhann Jóhannsson, zmarły niedawno, który ma na koncie sporo ciekawych projektów), coś tam trzeba umieć! :-) Film celowo jest kiczowaty, bo taką ma konwencję ala kino klasy B, jak nie C! :-) Można to kupić, albo odbić się od tego od razu. Ja z zaciekawieniem to obejrzałem, jako zabawę formą, ale w życiu bym nie nazwał tego filmy niesamowitym doznaniem itd., zapomniałem o nim 10 min po seansie.
A co do kręcenia na haju... muzykę robił gość, który ponoć ciągle bym na haju, przez to mu się zmarło niedawno. Może dzięki temu właśnie jest taka, a nie inna! ;-)
Nie wiem, czy pracował pod wpływem narkotyków, czy to kwestia depresji, ale jego śmierć była dla mnie szokiem i smutnym wydarzeniem. Lubię większość twórczości Jóhannssona. Nie widziałem filmu (pewnie kiedyś obejrzę z ciekawości), ale słucham muzyki od kilku tygodni i jest znakomita. Czołówka jego dokonań, jak dla mnie.
Muzyka jest dobra - na mnie też zrobiła wrażenie, ale oceniam film, a nie teledysk. Poza tym podoba mi się Twój wyważony ton wypowiedzi. Pozdrawiam.
To po co dalej oglądałeś na podglądzie? Przecież to istna dziecinada z lat VHSów i filmów akcji, gdzie dzieciaki przewijały od sceny do sceny z mordobiciem i strzelaniną.