Całkiem niezłośliwie. Ciekaw jestem, ile osób dało filmowi 10/10, bez jego uprzedniego obejrzenia, dając taką ocenę wyłącznie ze względu na tematykę. Podobne sytuację miały już miejsce przy premierach taki filmów jak "Bóg Nie Umarł" lub "Spotlight".
Akurat Spotlight to film antykościelny, więc co robi w porównaniu, które ma rzekomo ukazywać zawyżanie ocen, bo film religijny? Zawyżanie jak i zaniżanie odbywa się zarówno w przypadku filmów tego typu jak też prezentujących odmienną filozofię życiową.
Nie jest mowa wyłącznie o zawyżaniu ocen, a dawaniu najwyższej bądź najniższej noty filmowi wyłącznie na podstawie własnej etyki i poglądów. Tzn. wierząca osoba na dzień dobry, bez oglądania oceni Spotlight na 1, ten film zaś na 10, a człowiek antyklerykalny uzna Spotlight za arcydzieło i przełomowy film, a nie widząc ani sekundy Miłości i Miłosierdzia uzna go chłam i naiwną głupotę.
O tym pisałam ;) Gdyby to jeszcze było tylko na poziomie zwykłych użytkowników to cóż, głupota ludzka, nic się z tym nie zrobi (czasem mam wrażenie, że niektórzy nie widzą całej skali pomiędzy 1 i 10 oraz opisów dla poszczególnych cyfr i istnieją dla nich tylko te dwie oceny, nawet kiedy film oglądali). Często jednak wyraźnie widać, że oceny i komentarze są opłacone. Jedni klaszczą jakiemuś wątpliwej jakości dziełu, inni jadą po przyzwoitym filmie, bo kogoś w oczy kole. Niestety recenzja redakcji Filmwebu do tego filmu pokazuje, że raczej na uczciwą ocenę i pilnowanie porządku na portalu w tej (jak i w żadnej innej kwestii) nie ma co liczyć.