2 godz. 10 min.
6,4 164 797
ocen
6,4 10 164797
30 059
chce zobaczyć
6,6 18
ocen krytyków
{"rate":6.5555553,"count":18}
{"type":"film","id":637019,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Miasto+44-2014-637019/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Miasto 44
  • "W latach 1939-1942 Warszawa gojów, czyli Polaków, była ponura i smutna. Żyła w niej ludność
    zaszczuta niemieckimi łapankami, egzekucjami i wywózkami do obozów koncentracyjnych. W
    tych samych latach żydowska autonomia terytorialna, getto warszawskie, bawiło się. W
    karnawale 1941 roku w getcie warszawskim: W „Melody Palce” odbyła się zabawa karnawałowa
    z konkursem na najpiękniejsze nogi. Getto tańczy.

    Mimo, iż karnawał dawno się skończył, w getcie: Otwierają coraz więcej lokali rozrywkowych. Po
    tamtej [polskiej] stronie mówią: „bawi się jak w getcie”. Getto tańczy. Mnoży się bezustannie ilość
    nowych nocnych lokali. Policjanci żydowscy (nie otrzymujący poborów) wypełniają
    najelegantsze lokale [w towarzystwie] pięknych kobiet. Oni nadają ton wszystkim imprezom. Ich
    eleganckie, lśniące, wysokie buty oficerskie imponują – jak widać – kobietom.

    Swego rodzaju ukoronowaniem żydowskiego życia w żydowskiej autonomii terytorialnej w
    Warszawie było wprowadzenie – w miejsce niedzieli – wolnej soboty, jako żydowskiego dnia
    świątecznego. Adam Czerniakow zanotował w swoim dzienniku: 3 V 1941 – Dziś pierwszy dzień
    sobotni z odpoczynkiem powszechnym; 4 V 1941 – Zjawili się rabini z Michelsonem na czele i
    podziękowali za sobotę.

    Z zapisków burmistrza Adama Czerniakowa wynika, potwierdzają to zresztą wszystkie inne
    żydowskie źródła, że w połowie roku 1941 warszawska autonomia żydowska przybrała
    pożądany przez żydowskich przywódców kształt. Mimo uciążliwości, ludność żydowska
    akceptowała zbudowaną dzięki współpracy z Niemcami żydowską autonomię. W niemal
    wszystkich żydowskich źródłach znajdujemy pochwałę izolacji od chrześcijan, czyli Polaków.

    Kronikarze i pamiętnikarze pisali, że w getcie: Na ogół ludzie czują się pewniej. Gdyby nie lęk
    przed brakiem żywności i węgla, można byłoby jako tako żyć. Obrazki z tramwaju. Żyd w czapce
    z daszkiem i czerwoną chustą na szyi odpowiada kobiecie żydowskiej, zwracającej się do niego
    po polsku: „W żydowskim tramwaju mówi się po żydowsku”. Do żydowskiego tramwaju, gwiazdy
    Dawida i innych oznak ludności żydowskiej dochodzi jeszcze odpoczynek sobotni w zakładach
    żydowskich. Zanosi się, że sobota będzie ustanowiona jako dzień odpoczynku w żydowskich
    przedsiębiorstwach, jak w Tel-Avivie. Ortodoksi są zadowoleni z getta, uważają (rabin, potomek
    Szmulla Zbytkowera), że tak powinno być. Żydzi są wśród swoich.

    Życie w getcie, „wśród swoich”, miało pozytywne znaczenie nie tylko dla chasydów i Żydów
    ortodoksyjnych, ale także dla świeckich. Antoni Marianowicz mówi, że w getcie warszawskim
    ożył: … żydowski fanatyzm i nacjonalizm. […] Pamiętam incydent, kiedy w trakcie poszukiwań
    [mieszkania] trafiłem na Nowolipki 14, do mieszkania zajmowanego przez niejakiego Izaaka
    Lejpunera. Ów Lejpuner, z zawodu lekarz, był – o czym nie wiedziałem – działaczem skrajnego
    odłamu żydowskich nacjonalistów. Kiedy zapytałem o pokój, spojrzał na mnie wrogo i zawołał:
    „Tu się nie mówi po polsku! Jesteśmy teraz u siebie i mówimy naszym własnym językiem!”.

    W połowie roku 1941 budowa żydowskiej autonomii Warszawy dobiegła końca. Gospodarka,
    aczkolwiek z trudem, rozwijała się jednak, czego wyrazem było uruchomienie produkcji szeregu
    artykułów, głównie przeznaczonych na wyposażenie niemieckiego wojska.

    Żydowskie władze (burmistrzowie, przełożeni starszeństwa, przewodniczący Judenratów,
    administracja, policja itp.) wypełniały z niezmierną sumiennością i z reguły za własne pieniądze
    wszystkie rozporządzenia Niemców. Jesienią 1939 przeprowadzony został spis ludności
    żydowskiej, a na początku 1940 roku rejestracja Żydów zdolnych do pracy.

    Za dobrą służbę na rzecz III Rzeszy i za usprawnienie wykonywanej dla Niemców roboty,
    pracownicy Judenratów obdarowywani byli przez uznanego za prawowite władze okupanta
    dodatkowymi przywilejami i dobrami materialnymi. Według Emanuela Ringelbluma: Prezes
    warszawski dostał samochód. Informację tę potwierdza sam obdarowany i w Dzienniku w dniu
    21 marca 1940 roku bez cienia zażenowania zapisuje: Leist przyjął mnie. Polecił dać Gminie
    auto bez pieniędzy. Jedynym logicznym wytłumaczeniem postawy Czerniakowa byłoby
    stwierdzenie, że w latach 1939-1942 przedwojenny senator nie traktował Niemców jak wrogów,
    ..."

  • jowisz_jupiter Więcej, przeczytać można w bestsellerze Ewy Kurek "TRUDNE SĄSIEDZTWO: POLACY I ŻYDZI ok.1000-1945"

  • jowisz_jupiter Żydzi się gździli, kiedy Polacy walczyli.

  • JosephG Żeby tylko się gździli to nie byłoby takiego problemu. W latach 1939-41, żydzi z Rosjanami, wymordowali ponad milion Polaków, tylko dlatego, że byli Polakami. Nawet Niemcy wówczas, nie mordowali na tak wielką skalę.

  • Zawiszz ocenił(a) ten film na: 5

    jowisz_jupiter Aleś przy.... pierd ,olił z tematem.
    Uważaj bo gimbusom popsujesz Ich wizerunek rzeczywistości.

  • Zawiszz Najgorsze w tym jest to, że masz rację. Szkoła uczy jedynie antypolskiej wersji historii. W tej wersji nie wspomina się, że naród polski, od wielu lat, nie powinien już istnieć. Uratowały nas kolejne, po Bitwie Warszawskiej, Cudy nad Wisłą.

    Pierwszym cudem (po Bitwie Warszawskiej), był atak Hitlera na ZSRR. Nie było to zamierzeniem Hitlera, ale uratował życie milionom Polaków zamieszkałym pod sowiecką okupacją. Do chwili tego ataku, żydzi z Rosjanami wymordowali ponad milion Polaków i to tylko za ich polskie pochodzenie.

    Drugi cud ocalił nas przed wcieleniem Polski jako republiki do ZSRR. A co by nas wówczas uchroniło przed masowymi deportacjami? Może zostałoby nas tutaj jakieś 20%, podobnie jak tatarów na Krymie.

    Do ataku Hitlera na ZSRR w 1941, Niemcy i Rosjanie wspólnie planowali zagładę naszego narodu:

    "Naziści współpracowali z radzieckim NKWD w dziele eksterminacji narodu polskiego. Wyrazem daleko posuniętej kooperacji były wspólne konferencje Gestapo i NKWD. Pierwsza konferencja wspólna NKWD i Gestapo miała miejsce w Brześciu nad Bugiem 27 września 1939 roku. Jej tematem przewodnim były metody zwalczania w zarodku przez obu okupantów konspiracji niepodległościowej. II Konferencja NKWD i Gestapo odbyła się pod koniec listopada 1939 roku w Przemyślu. Jej tematyka została poszerzona o problem wymiany jeńców polskich oraz metodykę eksterminacji ludności polskiej.

    W dniu 20 lutego 1940 roku rozpoczęła się w Zakopanem w willi "Pan Tadeusz" III Metodyczna Konferencja NKWD i Gestapo. Wspólne plany eksterminacyjne konstruowano do 4 kwietnia 1940 roku. W marcu 1940 kolejna podkonferencja miała miejsce w Krakowie. Nazistowska akcja A-B polegająca na wymordowaniu polskiej inteligencji została dzięki tym konferencjom skoordynowana z radziecką akcją rozstrzeliwania jeńców w Katyniu, Twerze i Charkowie oraz więźniów w Bykowni i Kuropatach pod Mińskiem.

    Protokół końcowy III Metodycznej Konferencji Gestapo-NKWD zakładał likwidację ludności polskiej do roku 1975 poprzez jej wymordowanie i deportacje.

    Stronę niemiecką reprezentował Adolf Eichmann i późniejszy szef dystryktu radomskiego GG Zimmerman. Stronę radziecką reprezentowali m.in. Eichmans (były sowiecki komendant Wysp Sołowieckich i Ekspedycji na Wałgaczu - twórca systemu zabijania strzałem w tył głowy w izolowanych pomieszczeniach) oraz Rita Zimmerman (szefowa łagru dziecięcego i komendantka kopalni złota na Kołymie). Inną formą współpracy radziecko-nazistowskiej było tworzenie przez sowiecki wywiad na obszarze Generalnego Gubernatorstwa za pomocą zwerbowanych lewicowych (komunistycznych lub tzw. jednolitofrontowców) działaczy organizacji konspiracyjnych o zabarwieniu komunistycznym, które miały rozpracowywać dla gestapo i NKWD polskie podziemie niepodległościowe pod płaszczykiem swojej działalności konspiracyjnej (organizacje "Sierp i Młot", "Proletariusz" oraz "Stowarzyszenie Przyjaciół ZSRR").W okresie tym równoległe działała w Zakopanem szkoła dywersyjno-szpiegowska założona przez hitlerowskie służby specjalne z inicjatywy OUN i szkoliła tam swoją agenturę zwerbowaną z nazistowskich nacjonalistów ukraińskich do OUN-SB która to później dokonywała bestialskich mordów na ludności polskiej a także żydowskiej i ukraińskiej. Szkoła ta była często wizytowana przez funkcjonariuszy Gestapo i NKWD którzy byli zainteresowani wykorzystaniem OUN-SB do niszczenia polskości na ziemiach okupowanych po 1939 roku przez Niemcy i ZSRR. Ciekawostką jest też fakt, że taka udana współpraca NKWD-Gestapo-OUN(SB) odbywała się w Zakopanem które w tym czasie było pod okupacja słowacką."

  • trolbet 1. Hitler planował atak na ZSRR od dłuższego czasu. Jeszcze przed dojściem do władzy mówił o wybiciu komunistycznej zarazy.
    2. Ukraińcy, Białorusini, Litwini itd. nie byli masowo wysiedlani. W żadnej z SRR Rosjanie nie wyparli miejscowych, a Tatarom dostało się tak mocno, ponieważ mieli pecha znaleźć się rosyjskiej SRR. Polska natomiast nie tylko nie zostałaby wynarodowiona, ale nawet nie planowano na poważnie stworzenia polskiej SRR.
    3. Co do zagłady, to się częściowo zgadzam, w planach nazistów było osłabienie narodu polskiego, by nie stanowił już żadnego zagrożenia. Jednak nie należy też przesadzać. Niemcy woleli mieć niewolników, więc zabili by tylko część i to stopniowo, a Sowieci również woleli mieć sługusów.
    4. Sprzeciwiam się z kolei nazywaniu bitwy warszawskiej ,,cudem nad Wisłą". Określenie to wymyślili endecy by, przypisując zasługi Bogu, zredukować wkład Piłsudskiego w zwycięstwo. Natomiast w rzeczywistości, siły były wyrównane. Polacy byli trochę mniej liczni, ale nadrabiali to większą ilością karabinów maszynowych i czołgów. Żadnego cudu nie było, był tylko dobrze opracowany i zrealizowany plan taktyczny.

  • NikKlik To nie jest mój wymysł. Zarówno Niemcy i Rosjanie chcieli całkowitej zagłady narodu polskiego: "Protokół końcowy III Metodycznej Konferencji Gestapo-NKWD zakładał likwidację ludności polskiej do roku 1975 poprzez jej wymordowanie i deportacje".

    "Ukraińcy, Białorusini, Litwini itd. nie byli masowo wysiedlani" bo nie stanowili żadnego zagrożenia dla Rosji. Wojsko litewskie było sprzymierzone z sowietami przeciw Polsce. Sowieci mieli sojuszników deportować? Kpisz sobie? Polska to zupełnie inny temat o czym świadczy m.in. wspomniana III Konferencja Gestapo-NKWD. Co do "stworzenia polskiej SRR" to masz jakieś przecieki z archiwum Putina?


    Co do zagłady, to ja nie będę polemizował z historycznymi dokumentami. Powtórnie przypominam: "Protokół końcowy III Metodycznej Konferencji Gestapo-NKWD zakładał likwidację ludności polskiej do roku 1975 poprzez jej wymordowanie i deportacje. "


    Możesz się sprzeciwiać. Faktów jednak nie zmienisz. Bitwa Warszawska 1920 była cudem jeżeli weźmie się pod uwagę ówczesne realia. Zdaję sobie przy tym sprawę, że ludzie sowieccy, nie mogą pojąć co to jest cud.

    Na wezwanie komunistycznych władz, do ataku na Polskę, zgłosiło się na ochotnika bodajże 16 tysięcy carskich oficerów, w tym generałowie posiadający wieloletnie doświadczenie (choćby z I WŚ).

    "W czasie wojny domowej bolszewikom służyło trzech carskich ministrów wojny, były szef sztabu generalnego i 10 dowódców imperialnych armii. Na 20 dowódców czerwonych frontów, 10 to biali oficerowie, z czego 7 z nich to carscy generałowie. Na 25 szefów sztabów czerwonych frontów, 23 to kadrowi oficerowie armii Mikołaja II. Na czele 16 Armii nacierającej na Warszawę stał arystokrata gen. Dowoyno-Sołłohub. Jedna trzecia imperialnych oficerów sztabu generalnego płynnie przeszła na służbę u czerwonych. "

    Twierdząc, że "siły obydwu stron były porównywalne" bierzesz pod uwagę jedynie Front Zachodni Michaiła Tuchaczewskiego i pomijasz Front Południowo-Zachodni Aleksandra Jegorowa. Biorąc to pod uwagę, sowieci byli dwukrotnie liczebniejsi i byli dobrze uzbrojeni i zaopatrzeni.

  • jowisz_jupiter Przytoczę za "reoms2" cytat z Ringelbluma:

    "W notatce z 5 grudnia 1942 roku, traktującej o nienawiści do żydowskiej policji, pisze, że ludzie teraz, po wywózkach z Umschlagplatzu, przypominają, "kto ponosi winę za masowy mord i dochodzą do przekonania, że dużo zawiniła w tym policja żydowska. Niektórzy uważają nawet, że jedynymi winowajcami tego wszystkiego są policjanci żydowscy" (zob. Emanuel Ringelblum, Kronika getta warszawskiego, s. 429; kursywa moja).

    Sam Ringelblum przedstawia policję żydowską wyłącznie w czarnych barwach: "Policja żydowska miała bardzo złą opinię jeszcze przed wysiedleniem. W przeciwieństwie do policji polskiej, która nie brała udziału w łapankach do obozu pracy, policja żydowska parała się tą ohydną robotą.

    Wyróżniała się również straszliwą korupcją i demoralizacją. Dno podłości osiągnęła ona jednak dopiero w czasie wysiedlenia. Nie padło ani jedno słowo protestu przeciwko odrażającej funkcji, polegającej na prowadzeniu swych braci na rzeź. Policja była duchowo przygotowana do tej brudnej roboty i dlatego gorliwie ją wykonała. Obecnie mózg sili się nad rozwiązaniem zagadki: jak to się stało, że Żydzi - przeważnie inteligenci, byli adwokaci (większość oficerów była przed wojną adwokatami) - sami przykładali rękę do zagłady swych braci. Jak doszło do tego, że Żydzi wlekli na wozach dzieci i kobiety, starców i chorych, wiedząc, że wszyscy idą na rzeź" (s. 426).

    "Okrucieństwo policji żydowskiej było bardzo często większe niż Niemców, Ukraińców, Łotyszy" (s. 427). "Policja żydowska dała w ogóle dowody niezrozumiałej, dzikiej brutalności. Skąd taka wściekłość u naszych Żydów? Kiedy wyhodowaliśmy tyle setek zbójców, którzy na ulicach łapią dzieci, ciskają je na wozy i ciągną na Umschlag?

    Do powszechnych po prostu zjawisk należało, że zbójcy ci za ręce i nogi wrzucali kobiety na wozy [...]. Bezlitośnie, z wściekłością obchodzili się z ludźmi, stawiającymi opór. [...] Każdy Żyd warszawski, każda kobieta i każde dziecko mogą przytoczyć tysiące faktów nieludzkiego okrucieństwa i wściekłości policji żydowskiej" (s. 427-428). "W toku akcji policja żydowska bardzo szybko zdemoralizowała się do cna. Wypuszczała ze swych łap tylko tych, którzy dawali okup" (s. 447-448). Policja żydowska nie gardziła również mieniem po wysiedlonych (s. 411), czyli szabrowaniem (zob. też w DODATKACH: "O szabrowaniu")."