Niestety, mimo audiowizualnego piękna, im dalej w (słoneczny) fabularny las tym gorzej

ładne jazdy kamery, świetna muzyka i intrygujący początek nie zmienią smutnego faktu, że bohaterowie filmu w żadnym momencie nie wzbudzają sympatii, a fiksacje reżysera na punkcie pogańskich rytuałów osiągają tutaj komiczny finał, który już od połowy filmu w zasadzie można przewidzieć. trochę szkoda nierozwiązanych acz zarysowanych wątków (rodzice i siostra Dani - dlaczego to się stało? ciekaw również byłem napięcia, które rodzi się między Christianem, a Joshem w kwestii doktoratu). W Hereditary można było napięcie kroić nożem, a tutaj mamy mieszankę ludycznego horroru i czarnej komedii łączących się w nieco banalnej końcówce, która psuje ten film trochę tak jak finał Dziewiątych Wrót Polańskiego.

80
  • UWAGA SPOILERY!
    Dani wzbudzała sympatię. Może to i sugestywne odczucie, ale dzięki fenomenalnej grze Flornece Pugh, osobista tragedia filmowej Dan była namacalna. Do tego potrzeba bliskości, miłości - może i ta nachalność wzbudza irytację, ale znając jej motywy, chyba łatwiej dziewczynę zrozumieć. Co do reszty tej ferajny - chyba taki był zamysł, żeby byli tylko statystami, bezdusznie wypadającymi na tle targanej emocjami Dani.

    Co do śmierci rodziców Dani - siostra jej miał zaburzenia dwubiegunowe i dlatego targnęła się na życie swoje i bliskich. Ten wątek miał sensownie wiązać nas z finałem historii, dlatego jest traktowany z lekka symbolicznie, ale i jest motorem napędowym psychiki protagonistki Midsommara.

    Zdecydowane weto jeśli chodzi o brak napięcia w tej produkcji. Rytuały są takie, że aż ciary przechodzą

    • W jaki sposób śmierć rodziców i siostry wiąże się z finałem? Bo właśnie wydawało mi się, że wątek jej traumy trochę wyparował.

      • Bohaterka była zależna od rodziny (ciągle przejmowała się tym co się u nich dzieje, Christian jej to wypomina) oraz chłopaka, który ewidentnie dawał jej znaki że ma dość, ale ta kurczowo się go trzymała i obarcza siebie. W finale skazuje go na śmierć i się uśmiecha. Wierzy że w końcu się uwolniła, ale to tylko naiwność. Kiedy w finale bohaterka przechodzi przez tłum, myśli że widzi rodzinę. Jest to zrównanie, rodzina = mieszkańcy wioski tzn. że była zależna od nich, a teraz tę funkcję przejęli Oni stając się jej nową rodziną (opowiadał o tym wcześniej Pelle). Warto zauważyć że przez cały czas bohaterka nie podejmuje w pełni samodzielnie żadnej decyzji.

        • Dzięki! Teraz jeszcze rozkminiłem, że samobójstwo i morderstwo siostry było podobnym rytuałem jak samobójstwa i morderstwa sekciarzy sekciarzy, więc końcowy uśmiech oznacza ostateczną akceptację takiego stanu rzeczy. Fajne.

        • W którym momencie Christian dawał jej znaki, że ma jej dość? Chodzi o rozmowę telefoniczną na samym początku?

        • Faktycznie przemiana Dani to tylko pozory, w rzeczywistości przerzuca swoje uzależnienie od innych z rodziny na Christiana a potem na sektę, jednak jest nad tym coś jeszcze, bowiem...

          Mam nieodparte wrażenie, że po raz kolejny- tak jak w Hereditary- Aster przekonuje nas, że fatalny los bohaterów jest z góry przesądzony, jakby zaplanowany- świadczą o tym znaki pojawiające się od samego początku filmu: np. tapeta/obraz nad łóżkiem zmarłych rodziców Dani nawiązuje do kwiatów pojawiających się w wiosce sekty; przed wylotem do Szwecji w mieszkaniu Dani (czy tam Christiana) na ścianie wisi obraz przedstawiający dziewczynę z wiankiem na głowie i niedźwiedziem; po przybyciu na miejsce przez cały film jesteśmy zasypywani runami, które oczywiście nie są bez znaczenia, i tak często np. bohaterowie wdziewają szaty z symbolami związanymi z późniejszymi wydarzeniami; obraz w wiosce przedstawiajacy "historię miłosną", gdzie niewiasta częstuje mężczyznę swoją krwią menstruacyjną i włosami łonowymi; w jednej scenie Mark pyta, w co grają miejscowi, w odpowiedzi słyszy "skin the fool" i ostatecznie zostaje on obdarty ze skóry, jako ten błazen i taką też czapkę błazna zakładają na jego truchło palące się w żółtej chatce itp

          Co jeszcze świadczy o tym, że przeznaczeniem Dani było trafić do tego miejsca- miała urodziny w trakcie festiwalu, była w środku okresu "lata" według skali wieku stosowanej w wiosce, czyli dokładnie była MID-SOMMAR, Królową Majową też nie została z przypadku a w sytuacji wyboru ostatecznej ofiary była już mocno zmanipulowana przez sektę, która "współodczuwa ła" i dawała iluzję mega wsparcia (np. scena krzyczących z nią dziewczyn). Pelle przed wyjazdem do Szwecji mówi Dani, że najbardziej cieszy go jej uczestnictwo w wyprawie.

          Podsumowując, jak dla mnie chyba najbardziej wybijającym się wnioskiem jest przedstawiona przez reżysera nieuchronność nadchodzących tragicznych wydarzeń, jak gdyby bohaterowie nie mieli żadnego wpływu na swój okrutny los. Identyczny zabieg zastosował Aster w Hereditary- poprzez dioramy, znaki Paimona, nawet temat lekcji o przeznaczeniu, od którego w żaden sposób nie można uciec. W związku z tym wypełniło się przeznaczenie Dani i jej " uwolnienie" oraz decyzyjność jest tylko pozorem

          • Zgadzam się całkowicie z Twoją opinią i dlatego właśnie dałam filmowi 6, a nie więcej. Bardzo podobał mi się klimat filmu, niespieszne tempo, ale nie nudne, bo spójne, muzyka, zdjęcia, graficzna oprawa scen, symbole na każdym kroku - to było super. Niestety fabuła dość przewidywalna, właściwie od początku. Zabrakło mi tu właśnie prawdziwej przemiany Dani, która jednak na koniec by odeszła, stanęła na własne nogi, bo zrozumiała, że te morderstwa, samobójstwa i inne obrzędy, to jednak za wysoka cena za przynależność do grupy, nowej rodziny, znalezienie akceptacji, zrozumienia, troski, opieki itp. Inna sprawa, że wg. fatalistycznej wizji reżysera nie mogłaby tego zrobić, bo mieszkańcy raczej by jej na to nie pozwolili :/ I to właśnie bym zmieniła, dałabym jej możliwość wyboru, nawet już po tym spaleniu świątyni, które mogło symbolizować jej pożegnanie się z przeszłością (czyt. uzależnieniem od akceptacji innych). Dla mnie wtedy ten film byłby znacznie ciekawszy.
            Trochę mi też przeszkadzało to epatowanie okrucieństwem (te zmiażdżone głowy!!, brrr), ale rozumiem zamysł reżysera (na co człowiek jest w stanie się zgodzić, byle tylko poczuć się bezpiecznie, stać się częścią grupy) więc jestem w stanie to zaakceptować.
            Poza tym nazywanie tego filmu horrorem jest bez sensu, traktuje to w kategoriach chwytu marketingowego, bo to jest po prostu dramat psychologiczny.
            Ogólnie niezły film, klimatyczny, na pewno obejrzę go kiedyś raz jeszcze.

      • Ogólnie ujmując film nie jest do końca o traumie, ale o tym jak bardzo jesteśmy zależni od otaczających nas ludzi: rodziny, partnerów czy społeczności w której żyjemy, a także kultury. Końcówka nie przynosi wyzwolenia, bohaterka przejmuje tylko nową rolę narzuconą przez społeczeństwo.

  • W pełni się zgadzam, napięcie uszło całkiem po dobrze zapowiadającym się wstępie. Pod koniec... Nie mogłam opanować śmiechu.

  • Zgadzam się!

  • Jest jeszcze bardzo istotna kwestia, a mianowicie to, że te rytualne obrządki odprawiają, jak to powiedziała jeden z członków kultu, raz na 90 lat. Wnioskuję, że co roku spotykają się tam w czasie przesilenia letniego, natomiast nie co roku odbywają się te wszystkie rytualne obrzędy i składanie ofiar. Więc nikt z żyjących członków kultu nie pamiętałby poprzedniego rytualnego spotkania i tych wszystkich obrzędów (tym bardziej, że popełniali samobójstwo w wieku 72 lat bodajże). Wydaje się więc mało prawdopodobne, że wszyscy członkowie tej społeczności tak chętnie by uczestniczyli w tych wszystkich powalonych obrządkach, skoro widzieli je pierwszy raz w życiu na oczy.

    • Na to samo zwróciłem uwagę. Ponadto Pelle powiedział wprost, że jego rodzice zginęli w ogniu, nietrudno się więc domyślić co to był za ogień, więc to składanie ofiar musiało mieć miejsce także podczas poprzednich przesileń. Inna istotna niekonsekwencja, to "pielgrzymka", czyli okres 18-36 lat, kiedy sekciarze udawali się "do świata". Młody człowiek ma zwykle bardzo chłonny, otwarty i krytyczny umysł i niemożliwe, żeby nikt w okresie "pielgrzymki" nie przejrzał na oczy i nie zrozumiał, że wychował się w zbrodniczej organizacji i żeby nie dowiedziała się o tym policja. Co więcej, kto dzieciom w tej wspólnocie zapewniał na tyle solidne wykształcenie, żeby później mogły podejmować studia za granicą (UK, USA)? Opieka zdrowotna, rejestrowanie narodzin i zgonów (co wcześniej czy później doprowadziłoby do ujawnienia związków kazirodczych), czy nawet możliwość izolacji od świata w dobie powszechnej obserwacji satelitarnej (że o zwykłym helikopterze patrolowym nie wspomnę)... Dziur była cała masa, co nie zmienia faktu, że wizualnie i aktorsko film został zrobiony doskonale. Ponadto, pomimo że końcówkę z grubsza dało się przewidzieć (kto przeżyje, kto zginie), kilka razy udało się mnie zaskoczyć, a męczący niepokój towarzyszył mi przez większość filmu.

      • No właśnie to nie są dziury, tylko jak napisałem poniżej celowa manipulacja Szwedów, Cała historia jest metaforą rozstania, Aster napisał tę historię pod wpływem własnych doświadczeń po rozstaniu, także film można rozpatrywać wielopłaszczyznowo: jako klasyczny thriller/horror, kilkoro znajomych jedzie na drugi koniec świata do tajemniczej sekty i wszyscy giną po kolei; jako dramat o godzeniu się z odchodzeniem bliskich, rodziny przyjaciół; jako metafora rozpadu związku między kochankami. Dlatego tak bym się nie zagłębiał w niekonsekwencje pielgrzymek, poza tym ludzie w sektach potrafią mieć naprawdę zdrowo wyprane mózgi.

      • Co prawda film nigdzie tego nie "mówi", ale zakładam, że jeśli też "nie zaprzecza", to własne interpretacje są dozwolone. A wówczas nie ma mowy o dziurach fabularnych. Zacznijmy od tego, że nigdzie nie ma powiedziane, że ta społeczność przebywa cały czas na tym odludziu (jest pokazany dom tych w wieku 18-36, ale to raczej dom "letniskowy", na takie okazje, jak przedstawiona w filmie. Znając fiksację Astera pogańskimi kultami, można szukać analogii w Hereditary. Wówczas wychodziłoby na to, że ta społeczność żyje sobie normalnie w społeczeństwie, może nawet w diasporze, w wielu miastach Szwecji. Spotykają się przy okazji "świąt" (Pelle wspomina na początku, że to taki festyn, Z PRZEBRANIAMI). Pielgrzymkę odbywają wszyscy, ale tylko "pewni" wysyłani są dalej (np. za granicę) w celu np. pozyskania "świeżej krwi"

      • Można próbować się domyślać, że to akurat ten ogień, ale przecież nie ma dowodów. Mogli mieć wypadek samochodowy. Szukasz zatem dziury fabularnej, którą musisz sobie wymyślić. :)

        "Zbrodnicza organizacja" nie jest na poważnie. Studenci też nie są na poważnie (aczkolwiek to typowe, że student nie wie, o co chodzi z kołem podbiegunowym, to był element realizmu). Konwencja horroru nie jest poważna. Powiedz mi, czy uważasz, że twórcy chcący zrobić sektę na poważnie PRZYPADKIEM wrzucili komiczną maszynę losującą?
        A skoro zbrodnicza organizacja nie jest na poważnie, to nie ma sensu zastanawianie, czy gdy członkowie byli w świecie, to "przejrzeliby na oczy". Mogę Ci podać sporo ponad miliard przykładów ludzi, którzy niby wiedzą, skąd się biorą dzieci, ale będą utrzymywać, że jak do kogoś przyjdzie anioł mówić o gołębiu, to dziecko też się urodzi. Przejrzenie na oczy nawet pod naporem niepodważalnych danych naukowych zdarza się rzadko. To jednak i tak nie ma dla filmu znaczenia. Cała sytuacja jest sztuczna, absurdalna, groteskowa. (Nie jest bez sensu interpretacja, że wszystko jest fantazją Dani, która jest przyćpana).

      • To nie musi być niekonsekwwncja. Przykładowo - zdjęć królowych maja było sporo na ścianie. W tym kolorowych zdjęć. To sugeruje (lub nawet mówi wprost), że spotkania odbywają się częściej - na oko i z pamięci tak ze 25. Nie zawsze natomiast musi dochodzić do wszystkich jego elementów. Poza tym, cały obrządek mogą znać z opowiadań poprzedników (z pradziada na dziada) lub tych ksiąg. Jedyną niekonsekwencją (100% pewną) był brak wymiocin przed wrotami gdzie dokonywał się akt. Gdy Chris wybiegał nagi z "szopy", to ich już nie było. A kilka sekund wcześniej tak. Ziemia nie zrobiła się nagle sucha. ;)

      • Ale skoro to święto jest obchodzone co 90 lat, to niemożliwe, żeby jego rodzice zginęli w tym rytuale, chyba że coś źle zrozumiałam? Właśnie to 90 lat mi się nie zgadza, bo wychodzi na to, że każdy z nich uczestniczył w tym tylko raz w życiu, a po ludziach z wioski zdecydowanie nie było tego widać. A może to chodzi o 90 dni? Bo już trochę zwątpiłam...

        • Przesilenie letnie ma miejsce co roku i co roku wybierają majową królową. Zgodnie z obyczajem majowa królowa ma zaszczyt wskazania jednej z ofiar, a maszyna do totolotka też nie wyglądała na 90-letnią :). Jak stwierdzili przedmówcy, film jest zrobiony z przymrużeniem oka i trudno go nawet nazwać horrorem - bardziej makabreską w pastelowej estetyce . Mamy tu pole do domysłów - może "ofiarowania" w mniejszej skali mają miejsce częściej, może te 90 lat to też pic na wodę, żeby przybyłym gościom dać poczucie wyjątkowości i wielkiego elitaryzmu, a może jeszcze coś innego...

    • Wydaje mi się, że tylko morderstwa mają miejsce raz na 90 lat, królową np. już wybierają co roku.

    • Niezupełnie, Szwedzi cały czas kłamią i manipulują. Przed wyjazdem Mark chciał pojechać do Sztokholmu na panienki, Pelle powiedział, że to nie po drodze, a następnie samolot ląduje w Sztokholmie, inna sytuacja: Christian rozmawia o kazirodztwie z jednym z mieszkańców, który zarzeka się, że nic takiego nie ma miejsca, tabu i w ogóle a w tym samym czasie Josh rozmawia z jednym ze starszych o tym, skąd biorą upośledzone dzieci do pisania księgi, ponadto kłamią, że ktoś odwiózł Simona i tak dalej i tak dalej, kłamstwo goni kłamstwo. Manipulują, kiedy Dani wraca ze święcenia ziemi, słyszy hałas w stodole i choć jej mówią: nie idź tam, to nie dla ciebie, to jednak nikt jej nie zatrzymuje celowo, aby zobaczyła, że jej facet aktualnie dodaje świeżą pulę genów do tej sekty. W zasadzie cały film to jedna wielka manipulacja, wszyscy chodzą naćpani i nic nie jest do końca realne.

    • A czy ktoś jeszcze podziela moje podejrzenia co do pochodzenia mięsa na bułeczki? Nie widziałem tam żadnych zwierząt hodowlanych (z wyjątkiem niedźwiedzia), a mielone mięso pojawiło się niebawem po zniknięciu Simona i Connie.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię