naprawdę się wzruszyłem, a to zdarza mi się niezwykle rzadko... Ta historia wstrząsnęła mną dogłębnie, a o to przecież chodzi... Film ma wywoływać emocje... A tym razem emocje te były tak wielkie jak mało kiedy... Eileen nie miała łatwego życia... Ona właściwie nie miała żadnego wyboru... Starała się, naprawdę chciała zmienić się dla Shelby, ale ludzi z marginesu spisuje się na straty i nie miała wyjścia... Film ten pokazuje prawdziwą beznadzieję ludziego życia, beznadzieję naszego społeczeństwa i jego zepsucie... Eileen zabiła faceta, dobrego faceta, który miał żonę i dzieci, ale musiała to zrobić... Nie miała innego wyjścia... Eileen po prostu była skazana na swój los... Bardzo mi było jej żal, Shelby też nie miała łatwej sytuacji... To właściwie osoba zagubiona, a to co zrobiła w stusunku do Eileen pokazało to tym bardziej, ale ona i tak naprawdę bardzo ją kochała i myślę, że do dziś nie może o niej zapomnieć... Ten film to także wspaniała historia miłości - dwóch kobiet, a raczej zagubionych, małych dziewczynek... Niezapomniana kreacja Charlize Theron (jedna z najwspanialszych kracji aktoskich jakie wżyciu widziałem), ale także świetna rola Christiny Ricci, chociaż ta z wiadomych względów nieco odstępowała od niej aktorstwem, ale i tak wyciągnęła z sibie co tylko mogła... Oceniam ten film bardzo wysoko ponieważ pokazuje on jak okrutne może być życie i jakie beznadziejne... Jest to także jeden z niewielu filmów, które potrafiły mnie wzruszyć... Polecam gorąco...