Czwarty film Limana, jak mam okazję obejrzeć, trzyma poziom pozostałych. Nie jest od nich lepszy, ale też nie jest od nich gorszy. Sam pomysł jest wzięty rodem z sitcomu: dwie podobne a jednak zupełnie niepodobne do siebie osoby zakochują się, po czym odkrywają powoli prawdę o sobie. Proste, bez jakiejś głębi, która wymagałaby wytężania umysłu. Wystarczy, że na ekranie będą panować niepodzielnie dwie tak medialne osoby jak Pitt i Jolie, że zaiskrzy między nimi, a film zrobi się w zasadzie sam. I tak też jest w istocie. Scenariusz jest prosty i schematyczny. Reżyseria i montaż dość oczywiste, zrobione bez większego wysiłku. Jednak mimo to film bawi. Kilka scen – w tym ta najlepsza: kolacja – rozbraja humorem, większość jest dość przeciętnych. Plusem są oczywiście dwie gwiazdy, które bawią się świetnie i zabawą tą potrafią zarazić widza.
"Mr. & Mrs. Smith" to idealny produkt na letni wypad do kina. Beztroska, nieco bezmyślna rozrywka z kilkoma ciekawymi elementami. Latem to wystarcza.