Trafilem na ten "film" przypadkiem, bo w życiu bym na to dobrowolnie nie poszedl. Pomyliliśmy jak te mameje ostatnie godziny seansów. No i przez pierwsze minuty mysleliśmy, że to reklama przed wlaściwym seansem. Niestety tak nie bylo. Dno. Dno. Dno. Kolejna hamerykańska produkcja z cyklu (jak to raczyl określić Jan Machulski) "kolorowe wymioty". Odradzam stanowczo każdemu, kto ma IQ choć trochę wyższe od numeru wlasnych butów.
Sory, ale mnie poniosło. Pisałem głupoty, miałem zły dzień…:( Ale wytłumacz mi dlaczego ludzie piszą „kolejna amerykańska produkcja”. Przecież oni przynajmniej filmy robią. Jest z czego wybierać.
Zgadzam sie z autorem tematu, film jest kiepski i przereklamowany. To co gł. bohaterowie wyprawiaja na ekranie mozna klasyfikowac jako s-f.
A widziales serial na podstawie ktorego byl zrobiony ten film ?? Tam sie takie samo kongo dzieje i to o to chodzilo tworcom zeby to odzwierciedlic. To wlasnie to co wyprawiaja bohaterowie jest komiczne i interesujace - bojka w domu jest po prostu swietna.
Niestety nie miałem wątpliwej przyjemnosci ogladania tego serialu. Chodziło mi o to, ze film jest zaliczony do grona sensacyjnych, a z tym gat. ma bardzo mało wsp.
dzisiaj film sensacyjny to kiedys tak zwane kino akcji - a to bardzo szeroka dziedzina i ten film na pewno sie w niej miesci. Ale jak nie widziales serialu to owszem masz prawo sie czepiac:)
Po obejrzeniu tego filmu poczułem się wręcz obrzygany przez reżysera, scenarzystów oraz producentów tego obrazu. Nie po to był wietnam, nie po to chłopcy ginęli z twarzą w błocie.
wlasnie skonczylem przed chwila ogladac i wcale nie poczulem sie obrzygany.. przez cala ekipe tworzaca film.. nie bylo to zadne arcydzielo ale koncowa scena faktycznie jest fajna, ma cos tarantinowskiego w sobie (co tez ktos tutaj napomknął) ;) ogoolnie to ode mnie film ma siódemeczke. pozdrawiam wszystkich ;)