Film jest adaptacją książki i niesie tę samą myśl co ona. Więc? Remarque nie opisał faktów historycznych (kilka dat to wszystko), ale skupił się na uczuciach grupki kolegów. Poprzez epizody z życia Paula Bäumera pokazał, że nie widzieli oni wiele sensu w wojnie, w której brali udział głównie za namową rodziny i nauczycieli. Dobre sobie. Autor może nie tyle mija się z prawdą, co przedstawił ją tylko z jednego, mocno subiektywnego punktu widzenia, mianowicie żołnierzy, którzy niemal w zupełności mają negatywny stosunek do wojny. Brak tu bohaterów i walecznych patriotów, nikt tak naprawdę nie chce zabijać. Każdy, kto choć trochę zna historię, wie, że wielu ludzi w Europie, w tym bardzo wielu Niemców pragnęło (!!!) walczyć. Niemcy chcieli odzyskać swoje ziemie, więc dzięki żądnym krwi tłumom wojna mogła w ogóle wybuchnąć. Remarque pokazał tylko tę wrażliwą część społeczeństwa, do której sam należał i która nigdy nie powinna znaleźć się na wojnie. Owszem, byli tacy ludzie, ale warto jednak pamiętać, że byli oni w zdecydowanej mniejszości, podczas gdy większość jemu współczesnych miała poglądy wręcz odwrotne.Po co to napisałem? Bo czytam Wasze wpisy i oczom nie wierzę, jak można być ciągle tak naiwnym, by wierzyć w pięknoduchowe opowieści, które są następstwem katza Remarqua po tym, co JEGO naród narobił. I - co ważne - narobi za lat dwadzieścia. I z tej perspektywy powieść ta, jak i film z niej uczyniony, nie zasługują na taką estymę. Dziś widać, jak niewiele znaczą złudzenia pacyfisty. Powiedzmy, że złudzenia... Ci biedni, omotani przez nauczyciela, a potem przez malarza (pokojowego, a jak!) Niemcy... Ten film jest propagandówą tak jak i książka. Nie wiem, czego uczą Was w szkołach, ale historii i myślenia raczej nie. Dzisiaj też mamy sytuację ciekawą, gdy onety i diewelty pouczają Polaków, co znaczy demokracja. Akurat ONI! Rzygać mi się chce
" Autor może nie tyle mija się z prawdą, co przedstawił ją tylko z jednego, mocno subiektywnego punktu widzenia, mianowicie żołnierzy, którzy niemal w zupełności mają negatywny stosunek do wojny. Brak tu bohaterów i walecznych patriotów, nikt tak naprawdę nie chce zabijać. Każdy, kto choć trochę zna historię, wie, że wielu ludzi w Europie, w tym bardzo wielu Niemców pragnęło (!!!) walczyć. Niemcy chcieli odzyskać swoje ziemie, więc dzięki żądnym krwi tłumom wojna mogła w ogóle wybuchnąć. "
Bo taki tylko punkt widzenia znał , czy gdybyś przeżył bitwę o Passchendaele nie myślał byś tak samo o wojnie ? Nie tylko Niemców , wszyscy chcieli tej wojny i byli na nią przygotowani . Młodzi ludzie pragneli jej owszem , bo w opisach była taka piękna , gdyż nie znali nowoczesnej wojny ( podobnie jak ich generałowie ) słyszeli tylko o barwnych pochodach żołnierzy z wojen Napoleońskich czy wojny Prusko-francuskiej i strzelaniu w barwnych kolumnach szykując się do szarzy z bagnetem i karabinem , wiedzieli tylko że na wojnie jest źle gdy jest długa i trwa w zimie , ale generałowie mówili " ze na Boże Narodzenie będziemy w domu " . Po prostu wtedy było inne społeczeństwo i inna mentalność można powiedzieć ze ci młodzi ludzie zostali oszukani przez innych , ale też przez siebie , oczywiście nie celowo i pierwsza wojna to obnażyła ( i mam na myśli 1 wojnę światową , w II wojnie , Niemcy dobrze wiedzieli co robią i jaki zbiorowy mord szykują . ) . A ocenianie książki i jej przesłania z perspektywy II jest niewłaściwe , szczególnie że II była zupełnie inna niż I wojna . Owszem książka ma charakter propagandowy , ale 1000 razy lepsza taka propaganda niż" Mein kampf" Hitlera czy "Dzieła zebrane " Lenina .
Powiem tak: oceniam film z perspektywy, co nie jest niczym dziwnym, bo nic innego niż perspektywa nie istnieje. Nie obarczam Remarque'a futurystyczną ślepotą, bardziej mi szło o to, że on - jak i wszyscy pacyfiści świata z Lennonem i Bono włącznie byli, są i będą ślepi w teraźniejszości; wszechogarniający humanizm zawsze był na rękę tyranom.
Pańska wypowiedź trochę rozmija się z prawdą. Bäumer i jego koledzy z początku gorąco pragną brać udział w wojnie, zachęceni płomiennymi przemówieniami nauczyciela o „żelaznej młodzieży niemieckiej”. Dopiero realia życia na froncie skutecznie wybijają im z głowy te głupoty. W filmie wyraźnie pokazane jest też, że zwykli przedstawiciele niemieckiego społeczeństwa do końca wierzą niemieckiej propagandzie - przypomnę choćby scenę, gdy Paul wraca na przepustce do swego rodzinnego miasteczka i spotyka przyjaciół jego ojca, którzy w miejscowej karczmie nad kuflem piwa nadal wznoszą dumne okrzyki "na Paryż!". Podobnie przedstawiony jest nauczyciel czy miejscowy listonosz, dla których wojsko i wojna to wspaniała przygoda - przynajmniej dopóki jest się z dala od linii frontu. Nie wiem więc, skąd pomysł, że Remarque pokazuje tylko wrażliwą część społeczeństwa, która nie chce walczyć. Jest dokładnie odwrotnie – widzimy tę chęć walki bardzo wyraźnie.
Sam Paul też nie jest postacią kryształową - wielce wymowna jest scena, gdy po zabiciu francuskiego żołnierza zaczyna go przepraszać i obiecywać mu, że będzie pisał do jego żony. Wkrótce potem, gdy trafia wśród swoich, natychmiast o tym zapomina, pod wpływem słów Katchinskiego, że przecież są tutaj po to, by zabijać Francuzów. Remarque pokazuje tu wyraźnie, że jego bohater jest zbyt głupi, by wyciągnąć jakąkolwiek lekcję, podobnie jak reszta niemieckiego społeczeństwa.
Odnoszę wrażenie, że Pańskie wypowiedzi odnoszą się w stopniu niewielkim do filmu, na forum którego się Pan wypowiada. Zastanawiam się również, kim są wspominani przez Pana „Wy”, których tak Pan w swojej wypowiedzi atakuje?