Na krawędzi nieba

Auf der anderen Seite
2007
7,4 6,8 tys. ocen
7,4 10 1 6769
6,7 7 krytyków
Na krawędzi nieba
powrót do forum filmu Na krawędzi nieba

Gdyby nie nazwisko reżysera, którego jakiś film w końcu chciałem zobaczyć, to najprawdopodobniej nie obejrzałbym Na krawędzi nieba, bo prawdę mówiąc trochę przejadły mi się historie z przeplataniem losu różnych postaci itd., ale że to Fatih Akin i że nie mogę ciągle tylko Amerykańskich filmów oglądać to się przełamałem.

I zdecydowanie nie żałuję, chociaż czasami po właśnie takich filmach mam pewien niedosyt, oczekuję arcydzieła, filmu kapitalnego, a otrzymuję coś "najwyżej" bardzo dobrego. Cieszę się, że Na krawędzi nieba to nie jest film, w którym od samego początku nic nikomu się nie udaje (albo inaczej: nie jest to podane w nachalny sposób), nie ma jakiegoś martyrologicznego nastroju, a sam reżyser z pewną dozą ciepła opowiada o bohaterach i o tym, co im się w życiu nie udało. Tak więc pomimo całej dramaturgii, znalazło się miejsce na odrobinę humoru - trafionego! Zwłaszcza te tragikomiczne sceny robią największe wrażenie, w każdym razie na mnie.
Sam Akin jest, może za wcześnie by powiedzieć wspaniałym reżyserem, ale nie można mu odmówić talentu. Każda z postaci jest co najmniej dobrze rozpisana, nie ma niedosytu, że któraś została potraktowana po macoszemu, no i co jest największym plusem, to fakt, że Fatih Akin potrafi doskonale opowiadać swoje historie, wszystko jest płynne i całość jest naprawdę misternie skonstruowana, chociaż muszę przyznać że niektóre rozwiązania trochę mnie rozczarowały. Spodziewałem się czegoś bardziej wyrazistego, chociaż nie mogę powiedzieć, że zakończenie drugiego wątku nie sprawiło na mnie żadnego wrażenia. Jest bezsensowne, no ale kto powiedział, że życie ma sens? ;) No nikt .To co muszę pochwalić to aktorzy, może Lotte i jej matka były trochę irytujące i nie chciało ich się oglądać, ale generalnie wywiązały się bez zarzutów ze swoich zadań, zwłaszcza matka. Bardziej przypadła mi do gustu turecka część obsady. Zwłaszcza Nurgul Yesilcay oraz Nursel Kose jako prostytutka.
Reżyser ani nie broni ani nie atakuje żadnej z postaci za swoje życiowe wybory, zwraca uwagę na to ile zależy od przypadku, przypadkowe potknięcie się może spowodować falę niepowodzeń. Polecam 7+/10, gdybym nie widział Babelu (tu podobieństwo narzuca się w pierwszej kolejności ze względu na różnice kulturowe), Magnolii czy innych 21 gramów byłoby wyżej, chociaż Na krawędzi nieba to film o klasę lepszy od Miasta gniewu. ps: plus za muzykę