Kiepski Brando, film ziejący nudą i nie trzymający w napięciu... 4/10 to maks..
Brando zagrał mz. świetnie, rola złożona z wielu ciekawych aspektów w których to widać jak świetnie podjął rozprawkę słusznego wyboru. Z drugiej strony to była jedyna droga ;-). Sceniczna gra aktorów lat 50 jest bajeczna a Marlon to Marlon, wie jak podejść do rzeczy. Film bawi grą i kadrem a fabuła ciekawa, wystarczy spojrzeć w recenzję. 4/10 to jest lekka przesada.
zwyczajny prowokator albo idiota. Jako że jestem wyrozumiały, pewnie jesteś tym pierwszym
"zwyczajny prowokator albo idiota"
Każdy, kto uważa inaczej niż Ty, jest prowokatorem lub idiotom? No proszę Cię....
Nie o to chodzi. Jeżeli uważasz, że film jest do bani, to znaczy że pobieżnie obejrzałeś ten film nie wgłębiając się we wspaniałe niuanse fabuły i metaforyczne przesłanie "Na nabrzeżach". Zauważ że ten film powstał ponad 50 lat temu, wtedy były inne czasy i nie liczyła się szybkość i efekty specjalne (jak teraz), tylko treść filmu. Ocena musi być podporządkowana pod realia ówczesne. Ale moim zdaniem i tak ten film jest ponadczasowy, bo problem tyrańskich rządów wielkich korporacji i zmowa milczenia to problem aktualny i dziś.
Rozumiem, że film mógł Ci nie przypaść do gustu, ale mówić, że Brando kiepsko grał to lekka przesada. Według mnie grał wyśmienicie. Jego zachowanie, mimika twarzy była niesamowicie naturalna. Całkowicie wczuł się w psychikę bohatera.
Dobrze, a ja powiem Ci tak: rozumiem, że gra Brando przypadła Ci do gustu, ale mówiąc, że grał wyśmienicie to lekka przesada....
Opinia jest jak dupa - każdy ma swoją. Ty masz inne zdanie, ja mam inne zdanie i jest okej.
Sorry za odkop, ale proszę cię. Jak nie o gustach to o czym mamy dyskutować. Jeżeli gra aktorska Brando ci nie przypadła, to powiedz kogo ci przypadła. Ze świecą można szukać w dzisiejszych aktorach takiej gry aktorskiej.
Proszę:
Humphrey Bogart, Jack Nicholson, Henry Fonda, Zbigniew Cybluski, Eli Wallach, Clint Eastwood, Zbigniew Zapasiewicz, aktorzy, których cenię i podziwiam, tylko niektórzy. Jeśli chcesz, mogę napisać więcej nazwisk.
Dobra, zwracam honor. Także podziwiam większość wypisanych przez Ciebie aktorów, lecz nie zmienia to faktu, że bardzo podoba mi się gra aktorska Brando. Nikt nie wspomniał o Lee J. Cobb-ie, który moim zdaniem także świetnie tu zagrał. Nawet jak Ci się aż tak nie podobał Bradno, to ocena filmu jest wypadkową fabuły, gry aktorskiej, scenografii itp. Mnie akurat ten film trzymał w napięciu. Rozumiem, że komuś może się nie podobać ten film, ale ocena 4 to ocena zbyt niska. Taką ocenę można wystawić osławionemu przez demoty "Chłopcu w pasiastej piżamie" (ten film jest dla mnie farsą).
Wiesz, to moja ocena. Ja oceniam filmy głównie według własnego gustu, następnie idą właśnie składowe. Może w przyszłości obejrzę jeszcze raz, co podwyższy ocenę, a może nie. Zależy, czy będzie w tv. Pzdr.
wymieniasz aktorów których Brando zjadał na śniadanie
chodzi mi o Bogarta i Eastwooda
ten pierwszy na ekranie zawsze grał po prostu siebie ,był sprawdzoną marka od której zawsze oczekiwano tego samego to zresztą było typowe u wielkich gwiazdorów lat 40 dopiero właśnie Marlon Brando wprowadził do aktorstwa amerykańskiego coś nowego i świeżego .Chyba właśnie w na nabrzeżach po raz pierwszy zaprezentował nowa technikę gry aktorskiej później stosowaną miedzy innymi przez Roberta De Niro, Dustina Hoffmana czy obecnie Daniela Day Lewisa.
Proszę Cię, generale... Mnie naprawdę nie podnieca ta sztuczna gra pana Brando, jego bolesne miny, wypchnięta szczęka etc. Z czymś takim do teatru.
No tu się z Tobą George'u nie mogę zgodzić.Eastwooda Brando zjadał na śniadanie?To już wiem dlaczego mu w boki potem poszło.A co powiesz o Newmanie?Może nie widziałem takiej ilości filmu z Brando,jak z Newmanem,ale ten drugi to zdecydowanie światowa czołówka.
I tu właśnie sie wetnę. Cybulski gra jak Brandon w scenie w samochodzie. To słów cedzenie o tym że mógł wygrać ten mecz bokserski. Na początku nie zauważyłem mocy tej sceny, musiałem raz jeszcze spojrzeć i jest. Na początku gadają półsobą. Potem bliskość zapomniana sie w nich pojawia. Marlon gra tak jaką ma postać. Ludzie uważali go za głupka, popychadło. A on miał gołębie. On chciał lepiej, ale nie mógł, tak przynajmniej uważał na początku. Czemu jeszcze Cybulski? W końcowej scenie Marlon słaniając sie dochodzi. Cybulski na wysypisku śmieci pada i umiera. Marlon maruczy pod nosem tak jak Welles, jak Bogart. Wypycha szczęke bo taką grał postać, chłopaka który musiał się pokazać, by przetrwać.