Na nabrzeżach

On the Waterfront
1954
7,6 14 tys. ocen
7,6 10 1 13549
7,9 35 krytyków
Na nabrzeżach
powrót do forum filmu Na nabrzeżach

8+/10

ocenił(a) film na 8

"Na nabrzeżach" to kino jakiego wymagały ówczesne czasy. Powoli dobiegała końca Złota Era Hollywood, wyczerpywała się formuła jej efektownej i nieszkodliwej fasady. Kino coraz częściej służyło za ważny środek przekazu przydatny w obnażaniu obłudy i niesprawiedliwości. Obraz Kazana jest tego najdoskonalszym przykładem. Historia oparta na serii nagrodzonych Pulitzerem reportaży odwołuje się wykorzystywania portowej klasy robotniczej przez lokalną mafię, będąc tym samym pierwszą tak głośną produkcją, z którą widz mógł się w pełni identyfikować. Kazan czyni ze swej opowieści heroiczny manifest, pokazując jak istotną rolę w każdej społeczności pełni siła sprzeciwu i z jakimi konsekwencjami się ona wiąże. Powołuje się przy tym na rolę sumienia, bezpośrednio nawiązując do własnego życiorysu.

Gdy kilka lat wcześniej reżyser wyjawił specjalnie powołanej komisji nazwiska swoich kolegów z partii komunistycznej, w filmowym świecie zawrzało. Kazan przez długie lata musiał nosić brzemię decyzji, której środowisko nigdy mu nie wybaczyło. Podejmując się realizacji "Na nabrzeżach", wykorzystał nie tyle sposobność do usprawiedliwienia swoich czynów, co wykrzyczenia przeciwnikom własnych racji. Gdy w końcowej scenie tłum wrzeszczy "Donosiłeś na nas", nie mamy wątpliwości, że Brando odkrzykuje już w imieniu Kazana.

Można zżymać się na wykorzystanie przesłania filmu do prywatnych celów, ale w oderwaniu od tego, budzącego często mieszane uczucia, autobiograficznego elementu, "Na nabrzeżach" to popis aktorskiej i reżyserskiej wirtuozerii, na którą ciężko pozostać obojętnym.

To co na ekranie wyczynia Marlon Brando, jeden z najbardziej niepokornych aktorów hollywoodzkich tego okresu, przechodzi ludzkie pojęcie. Jego naturalizm i śmiałość w obnażaniu lęków kreowanej postaci to rzecz bezprecedensowa, która przez lata będzie dla innych aktorów punktem odniesienia. Brando nie tylko rzuca wyzwanie klasycznemu aktorstwu - on je redefiniuje, nieustannie uwodząc i poruszając publikę. Gdy w najsłynniejszej scenie filmu, jego Terry z mieszaniną rozczarowania, miłości i żalu, delikatnie odtrąca broń wymierzoną przez własnego brata, wiemy, że dla takich chwil w kinie żyjemy.

"Na nabrzeżach" to film dla Amerykanów bardzo ważny, jednoznacznie odwołujący się do podstawowych dla nich wartości. Dziś może nie przemawia już on na tyle aktualnym językiem, by dla międzynarodowej widowni pełnić tę samą funkcję co dla Amerykanów przeszło pół wieku temu, ale Brando i Kazan unieśmiertelnili go na tyle skutecznie, że wciąż trudno obok "Na nabrzeżach" przejść obojętnie.