Elia Kazan o środowisku dokerów i związkach zawodowych. Oscar dla najlepszego filmu i parę innych statuetek, ale i tak filmu nie byłoby bez Marlona Brando (również Oscar). W ogóle całe "Na nabrzeżach" to popis pierwszej próby aktorstwa: na drugim planie jaśnieją zwłaszcza nazwiska Steigera i Karla Maldena. Kino na wskroś realistyczne, społecznie zaangażowane - coś zupełnie odmiennego od większości ówczesnej produkcji hollywoodzkiej. Świetnie trzyma się zresztą do dziś - dramat, który wbija w fotel jak najlepszy dreszczowiec. Klasyk jak się patrzy, choć wiem, że ostatnimi czasy tego typu określenia są mocno nadużywane.